O policyjnych prowokacjach można sporo przeczytać w gazetach i obejrzeć w telewizji. Wyrażenie to ma najczęsciej pozytywne znaczenie, gdy na przykład funkcjonariusze rozbiją szajkę bandytów. Zdarza się jednak i tak, że sami zachowują się jak przestępcy i o tym tutaj.
wtorek, 12 września 2006
Pruszków: mafioso z pozwoleniem na broń

źródło: PAP [12.09.06]

Kasjer mafii pruszkowskiej Janusz G. "Graf" dostał zezwolenie na broń ostrą. Pozwolenie, które wydał mu dzisiejszy zastępca komendanta głównego generał Ryszard Siewierski, nie jest jedyną decyzją korzystną dla mafiosów podjętą w siedzibie stołecznej policji - ustalili reporterzy "Dziennika".

Pistolet kalibru 9 mm w mieszkaniu "Grafa" znaleźli policjanci z Centralnego Biura Śledczego. Nie byliśmy zaskoczeni, że ma broń. W końcu przyjechaliśmy po bandytę związanego z mafią pruszkowską - mówi oficer Komendy Głównej Policji. Zdziwili się dopiero, gdy Janusz G. roześmiał się i oświadczył, że pistolet ma legalnie.

Muszę to potwierdzić: pozwolenie zostało wydane wiosną 2004 r. Pod dokumentami podpisał się ówczesny komendant stołecznej policji generał Ryszard Siewierski - wyjaśnia rzecznik stołecznej policji podinspektor Mariusz Sokołowski. Dziś sam Siewierski, który od tamtej pory awansował na stanowisko zastępcy komendanta głównego, twierdzi, że niczego nie pamięta.

Gazeta ustaliła, że w dokumentach Janusza G. nie było żadnej wzmianki o jego związkach ze światem przestępczym. Była jedynie adnotacja, że w konflikt z prawem wszedł na początku lat 70. Ten wyrok uległ zatarciu, więc nie mógł być przesłanką do odrzucenia wniosku o wydanie pozwolenia - mówi jeden z rozmówców gazety.

Fakt, by w chwili wdawania pozwolenia na broń o "Grafie" nic nie wiedzieli policjanci z wydziału kryminalnego i przestępczości gospodarczej stołecznej policji, wydaje się - według "Dziennika" - mało prawdopodobny. Policja nie miała żadnej informacji o kasjerze mafii pruszkowskiej? To nawet nie jest śmieszne, to niepokojące. Można jedynie podejrzewać najgorsze. To znaczy, można podejrzewać sprzedawanie informacji gangsterom o tym, co robi w ich sprawie policja - komentuje rozmówca gazety z KGP.

poniedziałek, 11 września 2006
Opole: oskarżeni o usiłowanie gwałtu

źródło: GW [11.09.06]

Prokuratura Okręgowa w Opolu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciw sześciu policjantom z tamtejszej komendy miejskiej policji. Wśród zarzutów są m.in. usiłowanie gwałtu, oraz wymuszenia zeznań" - poinformowała w poniedziałek rzeczniczka opolskiej prokuratury okręgowej, Lidia Sieradzka.

Najcięższe przestępstwa prokurator zarzuca Tomaszowi J., który w momencie popełnienia zarzucanych mu czynów był policjantem wydziału kryminalnego opolskiej komendy miejskiej. "Łącznie postawiliśmy mu kilkanaście zarzutów, wśród których jest m.in. usiłowanie gwałtu i wymuszanie zeznań przemocą, groźbą i biciem" - powiedziała Sieradzka.

Do próby zgwałcenia, oraz doprowadzenia do "innej czynności seksualnej" doszło w budynku komendy miejskiej policji, w pomieszczeniu służbowym Tomasza J. W tym samym miejscu funkcjonariusz miał dopuszczać się wymuszania zeznań u zatrzymanych.

"Były to wymuszenia przyznania się do winy, lub obciążenia innych przez osoby zatrzymane za rozboje i przestępstwa zw. z narkotykami" - wyjaśniła rzeczniczka.

Tomasz J. jest również oskarżony o bezprawne przechowywanie i dysponowanie skradzionymi dowodami osobistymi, a także przekroczenie uprawnień, oraz nie podjęcie czynności służbowych w sprawie wymuszenia rozbójniczego. "Zamiast tego mężczyzna zlecił innej osobie +załatwienie+ tej sprawy za wynagrodzeniem" - relacjonowała prok. Sieradzka.

Tomaszowi J., który do dziś przebywa w areszcie grozi kara do 10 lat więzienia. "Dziś gwałt jest zagrożony karą do 12 lat pozbawienia wolności, ale w chwili popełnienia czynu górną granicą było 10 lat" - wyjaśniła Sieradzka.

Oprócz Tomasza J. na ławie oskarżonych zasiądzie pięciu innych funkcjonariuszy policji. Obecnie są oni zawieszeni w czynnościach, a jedna osoba odeszła na rentę.

Współoskarżeni albo pomagali w wymuszaniu zeznań, albo - wiedząc o przestępczych praktykach jakich dopuszczał się Tomasz J. - nie zapobiegli im, i nie powiadomili o tym przełożonych.

Złotoryja: pijany policjant na służbie

źródło: RZECZPOSPOLITA [10.09.06]

Policja w Złotoryi (woj. dolnośląskie) zatrzymała pijanego mężczyznę kierującego samochodem. Zatrzymanym okazał się policjant, który był na służbie. Mężczyzna miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu.

Pasłęk: przywileje siostrzeńca komendanta

źródło: RMF FM [9.09.06]

Siostrzeniec komendanta policji z Pasłęka w Warmińsko-Mazurskiem od lat jeździł autem po pijanemu. Przez cały czas policjanci przymykali na to oko - do ostatniej niedzieli, kiedy uderzył w wóz strażacki. Miał półtora promila alkoholu w organizmie.

Jeden ze strażaków uparł się, by wezwać policję. Wówczas mężczyźnie postawiono zarzut jazdy po pijanemu i spowodowania kolizji. Prawa jazdy jednak mu nie odebrano.

Mężczyzna od czasu wypadku był już widziany za kierownicą. Jeżeli zatrzyma go policja, będzie mogła co najwyżej orzec wobec niego grzywnę.

Reporterka RMF FM chciała w tej sprawie porozmawiać z komendantem policji - ten jednak nie znalazł dla niej czasu.

czwartek, 07 września 2006
Bartoszyce: siedział za niewinność

źródło: GAZETA OLSZTYŃSKA [06.09.06]

21-letni Łukasz W. siedział w areszcie w Bartoszycach dwa tygodnie za przestępstwo którego nie popełnił. Dopiero gdy zainteresowaliśmy się sprawą, znalazł się właściwy sprawca, a niewinny chłopak wyszedł na wolność.

Łukasz W. wyszedł już na wolność, wczoraj odebrał swoje rzeczy z bartoszyckiego aresztu. Twierdzi, że były to dwa długie tygodnie. - Byłem tam źle traktowany. Wmawiano mi, że jestem winny, zabraniano kontaktu z rodziną - wspomina chłopak. Koszmar Łukasza trwałby pewnie nadal, gdyby nie upór jego brata - Sebastiana. To on w kilka dni wykazał błędy śledczych i kontaktując się z naszą redakcją w Kętrzynie, wywalczył wolność 21-letniego Łukasza.

Chłopak trafił za kratki za pobicie Lecha M., kierownika gospodarczego Zespołu Szkół w Kętrzynie. Przed sądem groziła mu kara nawet kilku lat więzienia. Do zdarzenia doszło rankiem 22 sierpnia, gdy kierownik z konserwatorem wyruszyli na obchód nieczynnego od dwóch lat internatu przy ulicy Reja. W jednym z pokoi przebywał nielegalny lokator; przyłapany rzucił się na pracowników. Gdy na miejsce przybyła policja, napastnika już nie było. Kierownik stracił komórkę i saszetkę z dokumentami, które wypadły mu podczas szarpaniny. Rany miał tak poważne, że na trzy dni trafił do szpitala. Łukasz W. był tym czasie w okolicy. Wracał z imprezy, którą urządził z kolegami. Policjanci pojawili się w jego mieszkaniu tego samego dnia późnym popołudniem. Szukali koszulki, którą opisał pobity kierownik. Nie znaleźli jej, ale chłopaka zabrali na komendę. Podczas okazania, Lech M. nie wskazał na Łukasza. Dlaczego więc aresztowano Łukasza? - Dla dobra śledztwa nie możemy tego powiedzieć - zastrzegał nam Dariusz Ślęzak, zastępca komendanta kętrzyńskiej policji.

Tymczasem Mieczysław Orzechowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej twierdzi, że Łukasz W. trafił za kraty, bo wskazał go poszkodowany. - Takie mam informacje z kętrzyńskiej prokuratury - uzasadnia. - To bzdura! - bulwersuje się Lech M. - Wskazałem podobnego do napastnika mężczyznę, ale okazało się, że to był funkcjonariusz. Wtedy policjant kazał mi się przyjrzeć Łukaszowi W., bo on już się przyznał.

Prywatne śledztwo rozpoczął Sebastian W., brat aresztowanego. Od początku podejrzewał właściwego sprawcę. Udało mu się nawet zdobyć jego zdjęcie. Kiedy odszukał Lecha M. i poprosił o pomoc w uwolnieniu brata, ten od razu rozpoznał napastnika - recydywistę Arkadiusza P. Natychmiast poszli razem na komendę, aby powiedzieć policjantom, że złapali nie tego człowieka. Na miejscu usłyszeli, że mają przyjść za kilka dni, bo... oficer prowadzący śledztwo jest na urlopie. Zrozpaczony Sebastian W. zgłosił się do naszej redakcji w Kętrzynie. - Po telefoniach z redakcji, prokurator rejonowy w Kętrzynie zarządził nowe okazanie - poinformował nas w poniedziałek Mieczysław Orzechowski.

We wtorek za szybą stanął Arkadiusz P. i poszkodowany wraz ze świadkami wskazali go jako sprawcę. P. przyznał się do winy. We wtorek Łukasz był już na wolności. Sebastian W. oskarża policjantów o nieudolność. - Gdyby funkcjonariusze przyłożyli się do pracy, to takiej sytuacji by nie było - twierdzi Sebastian.

Czy Łukasz będzie domagał się zadośćuczynienia? - Może jeszcze pójdę do sądu - odpowiada.

środa, 06 września 2006
Kraj: smutny koniec prywatności

źródło: DZIENNIK INTERNAUTÓW [06.09.06]

Najpóźniej w piątek sejm może uchwalić nowe Prawo Telekomunikacyjne, które prawdopodobnie wejdzie w życie juz w październiku br. Przepisy w nowym kształcie nałożą na operatorów internetowych i komórkowych obowiązek retencji danych, a organy ścigania uzyskają dość swobodny wgląd w te dane. Ale są też mniej kontrowersyjne i korzystne dla internautów zapisy.

Na mocy nowych przepisów operatorzy internetowi i komórkowi przez pięć lat będą musieli przechowywać treść wszystkich naszych SMS-ów, MMS-ów, wykazy połączeń komórkowych (również niezrealizowanych), a także treść naszych e-maili i adresy stron, które odwiedzaliśmy w internecie.

Jak pisze Gazeta.pl, operatorzy będą musieli przekazywać te dane na każde żądanie policjanta prowadzącego śledztwo. Będzie to wymagało wcześniejszego porozumienia z komendantem głównym lub wojewódzkim policji. Aby organy ścigania miały wgląd w dane obywatela nie trzeba mieć statusu podejrzanego, wystarczy być zamieszanym w śledztwo np. jako świadek.

Podobne przepisy funkcjonują już w USA i tam idą nawet o wiele dalej, bo możliwe jest podsłuchiwanie dowolnych rozmów telefonicznych. Od przyszłego roku podobne przepisy mają wejść w pozostałych krajach UE, ale z krótszym okresem retencji danych. Zdaniem autorów nowelizacji dłuższa retencja jest u nas potrzebna, bo organy ścigania działają wolniej.

Argumenty, które przemawiają za takimi rozwiązaniami to znaczne ułatwienie i przyśpieszenie śledztw. Oczywiście nasuwają się również wątpliwości dotyczące prywatności. "Wyciek danych" w ręce osób niepowołanych jest zawsze prawdopodobny. Poza tym retencja danych kosztuje, więc niewykluczone, że wszyscy za nią zapłacimy.

Nowy projekt ustawy zawiera też elementy prokonsumenckie, takie jak zapisy włączające usługę poczty elektronicznej w zakres usług telekomunikacyjnych, co ma na celu objęcie użytkowników tej poczty ochroną przyznawaną abonentom telekomunikacyjnym.

Ustawa w nowym kształcie ma również zapewnić bardziej elastyczne metody rozstrzygania kwestii spornych, wprowadzając alternatywne metody rozstrzygania sporów zarówno pomiędzy przedsiębiorcami telekomunikacyjnymi, jak i pomiędzy przedsiębiorcami telekomunikacyjnymi a konsumentami.

10:34, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 września 2006
Podlaskie: telefony komórkowe nie w szkołach

źródło: IAR [05.09.06]

Podlaska policja wystąpiła do kuratora oświaty z wnioskiem o wprowadzenie zakazu przynoszenia telefonów komórkowych do szkół. Wszystko po to by zapewnić bezpieczeństwo uczniom.
Według policji, wprowadzenie takiego zakazu z pewnością poprawi bezpieczeństwo w szkołach. Takie zakazy wprowadziło już kilka szkół w kraju.

Na razie kuratorium nie odpowiedziało na ten wniosek. Wprowadzenie zakazu noszenia telefonów komórkowych w szkołach to jeden z elementów akcji policji, która ma poprawić bezpieczeństwo uczniów. Od wczoraj funkcjonariusze z drogówki prowadzą też akcję" Bezpieczna droga do szkoły". W okolicach szkół pojawiło się więcej patroli, policjanci prowadzą też akcje informacyjne i rozdają znaczki odblaskowe.

Kraj: sondaż - policja na 4 miejscu w korupcji

źródło: INTERIA.PL [05.09.06]

Według 53 proc. Polaków służba zdrowia jest najbardziej skorumpowaną dziedziną życia społecznego; na kolejnych miejscach znaleźli się politycy (35 proc. wskazań), szczególnie ci wyższego szczebla, sądy i prokuratura (32 proc.) oraz policja (31 proc.) - wynika z raportu na temat korupcji przedstawionego we wtorek w siedzibie Fundacji im. Stefana Batorego w Warszawie.

[cały artykuł]

Kraków: zlecił zabójstwo kolegi

źródło: IFP [04.09.06]

Krakowski sąd rozpoczął proces przeciw Jerzemu K., byłemu policjantowi, który - zdaniem prokuratury - zlecił zabójstwo kolegi. Wszystko dlatego, że chciał adoptować jego 10-letnią pasierbicę.

Jak ustalono, 53-letni nadkom. Jerzy K., biegły sądowy i pracownik laboratorium kryminalistycznego KWP w Krakowie, zainteresował się 10-letnią córką konkubiny swojego kolegi Jacka F.

Jerzy K. poznał dziewczynkę, kiedy przyszła w odwiedziny razem z Jackiem F. Dziewczynka zrobiła na nim duże wrażenie, spodobała mu się jej wrażliwość i inteligencja - i postanowił ją adoptować. Jego własne dzieci są już dorosłe.

Były policjant, 53-letni nadkom. Jerzy K., biegły sądowy i pracownik laboratorium kryminalistycznego KWP w Krakowie, otoczył dziecko opieką, przyjmował w domu, gdzie jego żona pomagała jej w nauce, organizował zajęcia hippiczne. Obiecywał sfinansowanie operacji niepełnosprawnej siostry dziewczynki - w razie wyrażenia przez rodzinę zgody na adopcję dziewczynki.

A jednak, ani matka dziewczynki, ani jej konkubent Jacek F. nie chcieli się zgodzić na adopcję. Policjant coraz bardziej osaczał ich, miał nawet zorganizować na ich mieszkanie napady rabunkowe. Wszystko po to, by wykazać, że nie są w stanie się opiekować dziećmi.

Doprowadził do tego, że rodzina Jacka F. poczuła się zagrożona. W efekcie konkubina Jacka F. trafiła z czwórką dzieci do ośrodka interwencji kryzysowej, on sam wrócił do rodziny, a dziewczynka zamieszkała u Jerzego K. i jego żony.

Pod koniec czerwca 2004 roku trzej mężczyźni kierowani przez Jerzego K. porwali z przystanku Jacka F., pobili go, umieścili w bagażniku samochodu, po czym podjechali pod siedzibę Wojewódzkiej Komendy Policji. Tam do auta zszedł Jerzy K. i odgrażał się Jackowi F., po czym wrócił do pracy.

W końcu - obawiając się dekonspiracji - wydał polecenie zabójstwa ojczyma dziecka. Zlecenie wykonano. Nagie zwłoki Jacka F., skrępowane drutem i obciążone pustakami, wyłoniono na początku lipca 2004 roku ze zbiornika w Rożnowie. Dzięki nieostrożnemu użyciu telefonu ofiary przez jednego ze sprawców, zeznaniom świadków zdobytym dzięki programowi telewizyjnemu "997" prokuratura mogła stopniowo odkrywać szczegóły, przebieg wydarzeń i kolejnych podejrzanych.

Po nim miała zginąć jego partnerka lub - jak wynika z materiału dowodowego - "pozostać na wózku inwalidzkim tak, by nie mogła sprawować opieki nad dziewczynką".

Jerzy K. i Jacek F. znali się od blisko 20 lat. Jerzy K., który w toku śledztwa przeszedł na policyjną emeryturę, nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów i nie odnosił się do zarzutów. W toku śledztwa był badany przez biegłych lekarzy, którzy nie kwestionowali jego poczytalności. Prokuratura zapowiedziała, że będzie się domagać dla niego kary dożywocia.

poniedziałek, 04 września 2006
Poznań: więcej mandatów dla rowerzystów

źródło: GŁOS WIELKOPOLSKI [04.09.06]

Cykliści nie mają łatwego życia. Duży ruch samochodowy na drogach oraz brak ścieżek rowerowych zmusza ich do jazdy po chodnikach. To denerwuje pieszych. W Jarocinie policja wypowiedziała rowerzystom wojnę. Jazda na chodniku nie będzie tolerowana. Funkcjonariusze sięgają po delikatniejsze słowa.

- To nie jest wojna z cyklistami - mówi młodszy inspektor Krzysztof Nadera z Komendy Powiatowej Policji w Jarocinie. - Rozumiemy, że z braku ścieżek, rowerzyści wolą jeździć po chodnikach, bo to dla nich bezpieczne. Jednak muszą brać pod uwagę również to, że chodzą tam piesi.

Na pobłażliwość nie mogą też liczyć rowerzyści w Poznaniu.
- Policjanci i strażnicy miejscy powinni ostro wziąć się za kierowców, którzy nagminnie przekraczają dozwoloną prędkość i są bezkarni - komentuje Ryszard Rakower, prezes poznańskiej Sekcji Rowerzystów Miejskich.

Najczęstsze przewinienia rowerzystów? Zdaniem Krzysztofa Nadery, szefa Komendy Powiatowej Policji w Jarocinie, to jazda rowerem przez przejście dla pieszych. Przepisy mówią wyraźnie: rower trzeba przeprowadzić na drugą stronę ulicy. - Na ulicy skrzyżowaniu ulic Wojska Polskiego i Świętego Ducha, zjeżdżający z chodnika cyklista wjechał wprost pod samochód. Został poważnie ranny - przypomina jedno z ostatnich wydarzeń i dodaje: - Policjanci najpierw będą pouczać, a gdy to nie poskutkuje, wykroczenia karane będą mandatem. Będziemy zwracać również uwagę na wyposażenie rowerów w światła. Jest to ważne szczególnie jesienią i zimą, gdy szybko zapada zmierzch Poza tym, na pobłażanie nie mogą też liczyć rowerzyści, którzy jeżdżą po pijanemu.

W opinii Jacka Kasprzaka, szefa szkolenia Kaliskiego Towarzystwa Kolarskiego, zamiast ścigać i surowo karać rowerzystów, policjanci powinni się zająć propagowaniem ścieżek rowerowych i kultury jazdy wśród cyklistów. - Jazda po chodnikach, to kwestia umowy i zdrowego rozsądku - przekonuje.

Rowerzyście wolno jeździć chodnikiem tylko w sytuacji, jeśli przy jezdni nie ma specjalnie oznakowanej ścieżki lub na ulicy dopuszczalna jest prędkość powyżej 50 kilometrów na godzinę. - Cyklista musi jednak zachować szczególną ostrożność i uważać na pieszych - mówi Przemysław Piwecki z poznańskiej straży miejskiej. - My nie organizujemy żadnych akcji, tylko od początku sezonu rowerowego staramy się walczyć z rowerzystami na chodnikach - zwraca uwagę Józef Klimczewski, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu. - Jest to ogromny problem, bo cyklista potrafi pędzić 30-40 kilometrów na godzinę, a to stwarza realne zagrożenie dla pieszego. Na pewno nie będziemy tolerancyjni.
- Policjanci i strażnicy miejscy powinni być bardziej wyrozumiali dla rowerzystów jeżdżących po chodnikach, a ostro wziąć się za kierowców, którzy nagminnie przekraczają dozwoloną prędkość i są bezkarni - mówi Ryszard Rakower, prezes poznańskiej Sekcji Rowerzystów Miejskich - Jeżeli cyklista porusza się wolno, ostrożnie i zwraca uwagę na pieszych, nie powinien być karany. Do jazdy niezgodnie z przepisami zmusza go troska o własne zdrowie, bo na ruchliwych ulicach jest niebezpieczne. Kierowcy zwykle traktują cyklistów jak zło konieczne.

Mandaty i kary
- 50 złotych - za jazdę rowerem po chodniku
- 150 złotych - za jazdę przez przejście dla pieszych
- 200 złotych - za jazdę bez świateł od zmierzchu do świtu
- Odebranie karty rowerowej lub prawa jazdy za jazdę po pijanemu (powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi). Takie przewinienie traktowane przestępstwo.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29
Smosarski.pl - dość represji za działalność społeczną!

Popieram Anarchizm

Innovation delivered