O policyjnych prowokacjach można sporo przeczytać w gazetach i obejrzeć w telewizji. Wyrażenie to ma najczęsciej pozytywne znaczenie, gdy na przykład funkcjonariusze rozbiją szajkę bandytów. Zdarza się jednak i tak, że sami zachowują się jak przestępcy i o tym tutaj.
piątek, 31 marca 2006
Podejrzany redaktor naczelny

źródło: INTERIA.PL [31.03.06]

W czwartek rano Jakubowi Lazarowi, redaktorowi naczelnemu "Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej" zabrzańska policja pobrała odciski palców. Zrobiła też w pokoju dla podejrzanych trzy zdjęcia jego twarzy do policyjnej kartoteki.

Dzień wcześniej Jakubowi Lazarowi postawiono zarzuty. Jest podejrzany o popełnienie przestępstwa... nieopublikowania sprostowania komendanta Straży Miejskiej w swoim tygodniku. Grozi mu grzywna oraz więzienie - relacjonuje "Dziennik Zachodni".

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Jakuba Lazara, jako naczelnego gazety, złożył do prokuratury prezydent Zabrza Jerzy Gołubowicz. Chodziło o tekst z 12 maja ub. r. pt. Stracone pieniądze, autorstwa redaktora Przemysława Jarasza, który dotyczył publicznych pieniędzy.

Dokładnie 7 tys. zł z budżetu jednostki, które komendant straży Janusz Wiaterek wydał na obronę Artura L., jednego ze strażników oskarżonych o pobicie. Dwustronicowe sprostowanie "informacji nieprawdziwych i nieścisłych" przyszło do redakcji dwa dni później. Jakub Lazar, naczelny "Głosu" odmówił publikacji.

- Sprostowanie, którego opublikowania odmówiliśmy było autorskim spojrzeniem na sprawę i doprecyzowaniem - mówi Lazar, który zaproponował Wiaterkowi, aby ten napisał tekst polemiczny. Wiaterek prostował m.in. informację, że Artur L. nie "awansował na kierownicze stanowisko", a jedynie "czasowo, przez trzy miesiące pełnił obowiązki kierownika referatu dzielnicowych".

Inny "nieprawdziwy zarzut" według komendanta, to zdanie o "nieprawidłowym wydaniu gminnych pieniędzy", gdyż takiej opinii "nie zawarto w protokole kontroli". - Nie pałam żądzą zemsty tylko bronię własnego imienia - tłumaczy Wiaterek.

Do walki o sprostowanie włączono prokuraturę i policję, która do sprawy podeszła niezwykle sprawnie. Inspektor Bogusław Buliński, komendant policji w Zabrzu, która postawiła zarzut Lazarowi przyznaje: - Nie wiem czy to potrzebne. Sugerowaliśmy, żeby chociaż inna komenda, nie zabrzańska, prowadziła tą sprawę. Cóż, to prokuratura wydaje polecenia, my tylko prowadzimy postępowanie.

10:59, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 marca 2006
Policjanci zatrzymali policjantów

źródło: IFP [30.03.06]

Wzięli i wpadli, teraz muszą pożegnać się z mundurem. Dwóch kieleckich policjantów zostało zatrzymanych dziś przez kolegów policjantów z Biura Spraw Wewnętrznych. Jak powiedziała TAK FM rzecznik świętokrzyskiej policji podinspektor Elżbieta Różańska-Komorowicz - policjanci komisariatu I-go przy ulicy Orzeszkowej zostali zatrzymani po tym jak odstąpili od przeprowadzenia czynności służbowej podczas kontroli drogowej na jednej z ulic w centrum miasta. Policjanci w zamian przyjęli 500 złotych łapówki. Podejrzewani to sierżanci sztabowi, mają po 39 lat, jeden w policji pracuje od sześciu, a drugi od 15-stu lat. Jutro mają zostać dyscyplinarnie wydaleni ze służby i stanąć przed prokuratorem - dodała rzecznik.

19:51, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
NIK negatywnie o mazowieckiej policji

źródło: ONET.PL [30.03.06]

Niedostateczne wyposażenie w środki łączności, brak przygotowania specjalistycznego dyżurnych, niewystarczająca liczba policjantów w komisariatach - to główne uchybienia, które Najwyższa Izba Kontroli odnotowała w działaniach mazowieckiej policji.
Kontrola w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Radomiu została przeprowadzona w latach 2003-2005 i nie objęła Komendy Stołecznej Policji. Dotyczyła reagowania na zgłoszenia o przestępstwach i zaginięciach ludzi. Wiceprezes NIK Jacek Jezierski podkreślił jednak, że w wielu kwestiach sytuacja w mazowieckiej policji jest porównywalna z sytuacją policji w całym kraju.

Chodzi tu m.in. o telefon alarmowy "997", który - jak wynika z kontroli w woj. mazowieckim - działał jedynie w 56 proc. jednostek policji. Oficer dyżurny komendy wojewódzkiej mógł się natomiast połączyć jedynie z 9 podległymi komendzie jednostkami, a urządzenia do rejestracji rozmów telefonicznych posiadało jedynie 44 proc z nich. Aż 59 proc. funkcjonariuszy pełniących służbę na stanowiskach reagowania nie odbyło też specjalistycznych szkoleń. Jak zaznaczył Jezierski, nadal problemem jest też dostęp do baz danych policji, m.in. do CEPiK-u zawierającego informacje o kradzionych samochodach.

19:39, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 marca 2006
Wódka dla naczelnika

źródło: INTERIA.PL [28.03.06]

Litr schłodzonej wódki z dowozem zamówił u oficera dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Lidzbarku Warmińskim (woj.warmińsko-mazurskie) naczelnik tamtejszego wydziału prewencji. Gdy sprawa wyszła na jaw, naczelnik poprosił przełożonego o zwolnienie go ze stanowiska.

Nietypowe zamówienie naczelnika wykazała kontrola inspektoratu policji badającego reakcje funkcjonariuszy nagrane na policyjnym rejestratorze zgłoszeniowym.

Według rzeczniczki warmińsko-mazurskiej policji Anny Siwek, naczelnik zadzwonił do oficera dyżurnego prosząc o dowiezienie mu "na imprezę" litr wódki. Jak dodała, alkohol został mu dostarczony policyjnym radiowozem.

Po ujawnieniu sprawy naczelnik z 23-letnim stażem poprosił komendanta powiatowego w Lidzbarku Warmińskim o zwolnienie go z zajmowanego stanowiska.

Siwek poinformowała, że wszczęto postępowanie dyscyplinarne za "nieetyczne zachowanie policjanta, który wpłynął na innych funkcjonariuszy, by zrealizowali jego zamówienie".

Kontrole policyjnych rejestratorów potrwają do końca czerwca. W tym czasie zostaną sprawdzone wszystkie nagrania rozmów między oficerami dyżurnymi a ludźmi składającymi im telefonicznie zawiadomienia.

16:36, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 marca 2006
Podejrzani o udział w wyłudzaniu odszkodowań

źródło: ONET.PL [26.03.06]

Czterech policjantów z Tarnowa Podgórnego pod Poznaniem zostało zatrzymanych przez swoich kolegów pod zarzutem udziału w wyłudzaniu ubezpieczeń samochodowych.
W niedzielę aresztowano jednego z nich, któremu zarzuca się najwięcej związanych z tym przestępstw - poinformował PAP rzecznik poznańskiej policji Andrzej Borowiak.

"To kolejny w ostatnich tygodniach przypadek, że policjanci sami wpadają na trop nieuczciwych, skorumpowanych ludzi w swoich szeregach i reagują natychmiast, aby tego typu osoby z policji wyeliminować" - zaznaczył rzecznik.

Jak dotychczas ustalono, czterech zatrzymanych policjantów co najmniej od roku uczestniczyło w wyłudzaniu przez grupę osób odszkodowań samochodowych. Wystawiali fałszywe dokumenty, legalizujące rzekome zdarzenia drogowe, np. stłuczki. Dokumenty te były następnie przedkładane zakładom ubezpieczeniowym, aby uzyskać od nich pieniądze z tytułu odszkodowania.

Policjanci z Tarnowa Podgórnego wpadli na trop sprawy wyłudzania odszkodowań i nieuczciwej działalności swoich kolegów kilka dni temu, szukając skradzionego samochodu. Pojechali na stację benzynową, na której rzekomo miało stać skradzione auto i znaleźli tam siedem innych. Zainteresowało ich to, że samochody te były zarejestrowane na różne osoby, ale wszystkie łączył fakt, że uczestniczyły w różnego rodzaju kolizjach i stłuczkach.

"Okazało się, że w sprawę wyłudzania odszkodowań samochodowych za rzekome stłuczki zamieszanych jest wiele osób, w tym dzierżawca stacji benzynowej, na której znaleziono auta. Wiadomo, że grupa miała do dyspozycji kilkadziesiąt samochodów japońskiej produkcji, nowych lub prawie nowych. Odszkodowania były więc wysokie; straty spowodowane wyłudzeniami oszacowano wstępnie na około pół miliona złotych" - powiedział Borowiak.

Jak dodał, "sprawa jest rozwojowa", a to, co do tej pory ujawniono, to prawdopodobnie zaledwie "czubek góry lodowej".

Czterech zatrzymanych w miniony piątek policjantów zostało zawieszonych w czynnościach służbowych. "Jeśli zarzuty, które postawiła im prokuratura potwierdzą się, to oczywiście oprócz odpowiedzialności karnej czekają ich surowe konsekwencje dyscyplinarne, łącznie z wydaleniem z policji" - podkreślił Andrzej Borowiak.

00:22, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 marca 2006
Aresztowani policjanci

źródło: INTERIA.PL [24.03.06]

Krakowski sąd aresztował na trzy miesiące czterech byłych i obecnych funkcjonariuszy policji z Pomorza, podejrzanych w wątku korupcyjnym śledztwa paliwowego.

Wśród aresztowanych jest b. komendant powiatowej policji ze Sztumu Wojciech M. (obecnie emerytowany i pracujący jako ochroniarz), pozostali to policjanci z komend powiatowych w Malborku i Sztumie.

Prokuratura Apelacyjna w Krakowie zarzuciła im przyjmowanie korzyści majątkowych w wysokości od 3 tys. do 140 tys. zł od Piotra K., jednego z podejrzanych w sprawie tzw. afery paliwowej. Korumpowanie policjantów przez Piotra K. miało się odbywać w latach 2002-2004 i polegało na systematycznym wypłacaniu policjantom pieniędzy, umożliwianiu nabywania samochodów po niższych cenach i finansowaniu wspólnych spotkań towarzyskich.

- W zamian za korzyści majątkowe policjanci ci ujawniali sprawcom przestępstw tajemnice służbowe dotyczące działań policji związanych z ujawnianiem nielegalnej produkcji produktów ropopochodnych, a także umożliwiali im uniknięcie odpowiedzialności karnej za popełnione przestępstwa - powiedział rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Jerzy Balicki. Zapowiedział dalsze zatrzymania.

Piotr K., nazywany przez media "królem Sztumu", stanął na początku marca przed krakowskim sądem jako oskarżony o zorganizowanie i kierowanie działaniami grupy zajmującej się obrotem nielegalnym paliwem i spowodowanie co najmniej 218 mln zł strat Skarbu Państwa.

Oskarżony poddał się dobrowolnie karze i został skazany na 3 lata pozbawienia wolności. Dodatkowo sąd zobowiązał Piotra K. do naprawienia szkody w wysokości 218 mln zł, orzekł wobec niego przepadek równowartości korzyści majątkowej osiągniętej w wyniku przestępstwa w wysokości 218 mln zł oraz karę grzywny w wysokości blisko 500 tys. zł. Karze poddało się dobrowolnie także pięciu innych oskarżonych, również dotkliwie obciążonych przez sąd karami finansowymi. Pozostałych pięciu, objętych zarzutami w tym akcie oskarżenia, będzie odpowiadać podczas procesu toczącego się przed sądem.

Akt oskarżenia w śledztwie paliwowym przeciwko Piotrowi K. i dziesięciu innym oskarżonym powstał we wrześniu 2005 roku.

Prowadzone przez Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie śledztwo dotyczy procederu dostaw paliw z wyłudzeniem akcyzy przez różne spółki oraz prania brudnych pieniędzy; w jego toku wyodrębniono wiele różnych wątków.

Przed Sądem Okręgowym w Krakowie toczy się już pierwszy proces w tej sprawie, w którym oskarżonych jest 18 osób, w tym tzw. baronowie paliwowi ze szczecińskiej spółki BGM: Jan B. i Zdzisław M. Zarzuty dotyczą "wyprania" prawie 200 mln zł i dokonania oszustw podatkowych na kwotę blisko 280 mln zł.

czwartek, 23 marca 2006
Niechciane radiowozy

źródło: INTERIA.PL [23.03.06]

22 miliony złotych - tyle będzie kosztować policję zamieszanie wokół największego ubiegłorocznego przetargu na zakup 360 nowych radiowozów.

Przetarg wygrał poznański dealer Fiata, ale od decyzji odwołali się konkurenci. Z powodu niejasności Urząd Zamówień Publicznych zalecił unieważnienie przetargu.

Samochody były jednak policji potrzebne, dlatego ogłoszono kolejne, mniejsze przetargi w poszczególnych komendach wojewódzkich, m.in. w Poznaniu. Tu ponownie wygrał dealer Fiata, który w grudniu dostarczył policji 100 nowych radiowozów. Ale i na tym sprawa się nie zakończyła - ostatnio bowiem sąd okręgowy uznał, że ten pierwszy, duży przetarg na samochody, był ważny. Policja musi się więc z niego wywiązać i kupić także wcześniej zamówione samochody.

I tu pojawia się nie lada problem. Policja musi teraz dokupić kolejne 360 samochodów za ponad 22 mln złotych. Kłopot w tym, że większość z tych pieniędzy policja wydała już w ubiegłym roku - częściowo zresztą u tego samego dealera. Ten jednak uważa, że obie sprawy nie mają ze sobą żadnego związku.

- Rozumiem, że te pozostałe przetargi, które zostały ogłoszone, to były jakby odrębne postępowania, na które były odrębne środki przeznaczone. Czekamy na zaproszenia na podpisanie umowy. Trzeba to wszystko zakończyć zgodnie z prawem - mówi przedstawiciel dealera Fiata.

Poznański dealer zapowiada, że jeżeli policja nie wywiąże się z umowy, to będzie domagał się gigantycznego odszkodowania.

23:36, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
Znikające dowody

źródło: INTERIA.PL [23.03.06]

Policji zginęły dowody, które mogły obciążyć płatnego zabójcę Ryszarda Niemczyka - dowiedziała się "Rzeczpospolita". Oficjalnie jednak żadnego śledztwa w tej sprawie nie ma.

Jeden z najgroźniejszych polskich bandytów o pseudonimie Rzeźnik, przez całe lata był nieuchwytny dla policji i UOP. Niemczyk, członek tzw. gangu płatnych zabójców z Podbeskidzia, jest m.in. podejrzewany o udział w zamordowaniu generała Marka Papały. Bandytę aresztowano w styczniu 2000 r., ale już w październiku uciekł z wadowickiego więzienia. Wpadł przypadkowo w Niemczech w zeszłym roku. Prokuratura oskarżyła go o kierowanie gangiem, ale Niemczyk przekonuje, że przy porwaniach i napadach pełnił tylko rolę wykonawcy, a nie mózgu.

Bielscy policjanci uważają, że "Rzeźnik" tak mówi, bo przez lata za faktycznego szefa uważał Jacka C., ps. Komandos, byłego żołnierza czerwonych beretów z Bielska-Białej. "Komandos" siedzi w więzieniu za handel narkotykami. Dlaczego nie jest sprawdzana współpraca obu gangsterów? Nie wiadomo. Zwłaszcza że obaj prowadzili też wspólne interesy - mieli agencję towarzyską.

Współpraca obu przestępców nie jest bez znaczenia. - "Komandos" załatwił ze skorumpowanym policjantem z komendy w Bielsku-Białej, by z zabezpieczonego przez policję samochodu zniknęły obciążające Niemczyka dowody: pałki i kominiarki - opowiadają gazecie informatorzy w policji. Te informacje potwierdza jeden z prokuratorów z Podbeskidzia: "Śledztwa, w których przewijał się Niemczyk, były i są prowadzone w sposób rozproszony. Niektóre wątki ukryto, np. zniknięcie dowodów rzeczowych z samochodu. Nie zbadano także związków z "Komandosem", który miał układy z policjantami".

Obecnie przed bielskim sądem toczy się proces Niemczyka. Jest on oskarżony o zabójstwo w 1999 r. "Pershinga" (wspólnie z innym gangsterem Ryszardem Boguckim). Odpowiada także za 12 innych przestępstw- m.in. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym, napad na bank, kradzieże, nielegalne posiadanie broni, porwania - wylicza "Rzeczpospolita".

---

artykuł w RZECZPOSPOLITEJ

Kopniaki od policjantów?

źródło: INTERIA.PL [23.03.06]

Przez niemal dwie godziny nietrzeźwy kierowca z pękniętym pęcherzem moczowym leżał na posterunku skuty kajdankami; dopiero po tym czasie policjanci zdecydowali się wezwać pogotowie.

Z komisariatu trafił prosto na stół operacyjny, pisze "Gazeta Krakowska". Kto doprowadził mieszkańca gminy Myślenice do takiego stanu? Zdaniem Prokuratury Rejonowej w Chrzanowie, winni są dwaj policjanci z myślenickiej komendy. Jak informuje dziennik akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął już do sądu.

Był kwadrans przed czwartą - relacjonuje gazeta - gdy patrol drogówki zatrzymał kierowcę golfa. Funkcjonariusze podejrzewali, że może być pijany. Kierowca był już karany za jazdę w stanie nietrzeźwym. Badanie alkomatem przeprowadzone w myślenickiej Komendzie Policji nie powiodło się z powodu awarii urządzenia.

Policjanci szukali innego alkomatu. W końcu udało się. Wynik brzmiał: półtora promila. Kierowca nie chciał jednak podpisać protokołu użycia alkomatu. "Było ciemno. Nie widziałem, co mam podpisać" - tłumaczył potem w prokuraturze. To właśnie miało rozwścieczyć policjantów.

Jak twierdzi poszkodowany kierowca policjanci zaczęli go popychać, bić i kopać. Skuli go kajdankami i zostawili leżącego na ziemi.

Ok. godz. 5 rano przyjechał następny patrol z alkomatem. Pokrzywdzony nie pamięta, czy wówczas ponownie poddano go badaniu. Pamięta natomiast, że zwijał się z bólu i prosił, by wezwano lekarza. "Nie świruj" - usłyszał. W końcu policjanci wezwali pogotowie. Mężczyzna, ze względu na ciężki stan, trafił prosto na stół operacyjny.

Policjanci nie przyznają się do winy. Twierdzą, że mężczyzna był agresywny i chciał się samookaleczyć uderzając o szafki. Z tego powodu musieli zastosować tzw. środki przymusu.

"Z opinii biegłego wynika, że obrażenia pokrzywdzonego zagrażały jego życiu. Powstały od uderzeń twardym, tępym narzędziem. Mogły być skutkiem kopniaków" - mówi dziennikowi prokurator Małgorzata Tyżuk.

Jak podaje "Gazeta Krakowska" policjantów Leszka T. i Zbigniewa B. oskarżono o pobicie, powodujące ciężki uszczerbek na zdrowiu oraz przekroczenie uprawnień. Trzeci policjant - Mieczysław K., który podpisał protokół z badania alkomatem, odpowiada za poświadczenie nieprawdy.

środa, 22 marca 2006
Zatrzymani za przekazywanie informacji

źródło: ONET.PL [22.03.06]

Czworo policjantów z Komendy Głównej Policji i Komendy Stołecznej zatrzymano w związku z przekazywaniem zastrzeżonych informacji znanemu warszawskiemu detektywowi Marcinowi P. Jak poinformował PAP rzecznik komendanta głównego policji Zbigniew Matwiej, zatrzymano także detektywa. Akcja była efektem wspólnej pracy policjantów z Biura Spraw Wewnętrznych KGP, Centralnego Biura Śledczego i prokuratorów z Prokuratury Okręgowej Warszawa - Praga.

"Wobec zatrzymanych funkcjonariuszy (podinsp. Mirosława G. z KGP oraz sierżant Anny H., podkomisarza Piotr H. i aspiranta Radosława K. z KSP) zostało już wszczęte postępowanie dyscyplinarne zmierzające do usunięcia ich z naszych szeregów" - powiedział PAP Matwiej. CBŚ ponad rok temu otrzymało sygnały, że znany warszawski detektyw Marcin P. dostaje informacje ze środowisk policyjnych i wykorzystuje je w kontaktach biznesowo-towarzyskich. "Bardzo szybko wyszło na jaw, że część informacji otrzymuje z KGP, a także KSP. Gdy policjanci zdobyli niezbite dowody, że grupa funkcjonariuszy przekazuje mu informacje, praska prokuratura wydała nakaz ich zatrzymania" - powiedział Matwiej.

Detektyw został zatrzymany w pobliżu komendy głównej. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli wydruki z baz danych policji, dwa granaty F-1, narkotyki, broń palną i amunicję.

"Wszyscy zatrzymani zostali przekazani do dyspozycji prokuratorów z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga" - powiedział Matwiej. "Tak jak zapowiadał komendant główny policji Marek Bieńkowski, policja będzie konsekwentnie oczyszczana z osób, niegodnych noszenia munduru" - dodał.

17:42, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
Smosarski.pl - dość represji za działalność społeczną!

Popieram Anarchizm

Innovation delivered