O policyjnych prowokacjach można sporo przeczytać w gazetach i obejrzeć w telewizji. Wyrażenie to ma najczęsciej pozytywne znaczenie, gdy na przykład funkcjonariusze rozbiją szajkę bandytów. Zdarza się jednak i tak, że sami zachowują się jak przestępcy i o tym tutaj.
sobota, 29 kwietnia 2006
Dwa lata więzienia dla sprawcy wypadku

źródło: ONET.PL [26.04.06]

Na karę 2 lat więzienia skazał Sąd Rejonowy w Lubinie policjanta, uznając go za winnego spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym i ucieczki z miejsca zdarzenia.
W wypadku zginęła 19-letnia dziewczyna, a druga została ranna. Wyrok nie jest prawomocny.

Na ogłoszeniu wyroku nie było oskarżonego policjanta ani jego obrońców. Orzeczenia wysłuchał ojciec mężczyzny.

Sąd orzekł wobec policjanta także zakaz prowadzenia pojazdów na okres 5 lat oraz m.in. obowiązek zapłacenia 1 tys. zł nawiązki na rzecz fundacji osób poszkodowanych w wypadkach drogowych. Ponadto obciążył go kosztami postępowania oraz zastępstwa procesowego oskarżycielek posiłkowych.

Jak uzasadnił wyrok sędzia Witold Cieślik, wina oskarżonego nie budzi wątpliwości. Sąd uniewinnił mężczyznę od zarzutu nieudzielenia pomocy ofiarom zdarzenia.

"Henryk S. naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu w ten sposób, że prowadził pojazd z nadmierną prędkością, określaną na około 70-80 kilometrów na godzinę, zjechał na lewy pas jezdni i najechał na Annę Machnik, następnie zbiegł z miejsca zdarzenia" - powiedział sędzia.

W uzasadnieniu wyroku zaznaczył, że poszkodowane osoby piesze również przyczyniły się do tragedii, bowiem nieprawidłowo korzystały z drogi. Biegli wskazywali, że dziewczyny szły nie tylko poboczem, ale także zajmując część jezdni.

Maria Machnik, matka zmarłej, powiedziała PAP, że "żaden wyrok nie zwróci jej córki".

Do wypadku doszło w nocy 14 września 2002 roku. Policjant Komendy Powiatowej Policji w Głogowie (obecnie zawieszony) wracał samochodem po służbie do domu. Po drodze, w miejscowości Parchów, kierowca zjechał na przeciwny pas jezdni i uderzył autem w trzy dziewczyny. Dwie z nich odniosły obrażenia, w tym jedna śmiertelne. Trzecia z nich nie została poszkodowana.

Kilkaset metrów dalej auto policjanta wylądowało w rowie. Wtedy wrócił on na miejsce, gdzie leżały poszkodowane dziewczyny, ale według relacji jednej z nich, nie udzielił im pomocy.

Mężczyzna nie przyznawał się do winy. Tłumaczył, iż poczuł, że coś uderzyło w jego auto, pomyślał jednak, że ktoś mógł rzucić w nie kamieniem, a jako policjant mógł się obawiać ataku. W sądzie przed wydaniem wyroku wyraził ubolewanie z powodu tragedii i złożył wyrazy współczucia matce Ani Machnik.

09:39, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
Łódź: Kolejni podejrzani o korupcję

źródło: ONET.PL [26.04.06]

Łódzcy policjanci zatrzymali 10 osób, w tym pięciu funkcjonariuszy policji z Pabianic i Łodzi, podejrzanych o korupcję i wyłudzenia odszkodowań komunikacyjnych za fikcyjne zdarzenia drogowe - poinformował rzecznik prokuratury apelacyjnej Wojciech Górski.

Zatrzymani policjanci mają od 26 do 38 lat. Zarzuca im się przyjmowanie łapówek w zamian za odstępowanie od czynności służbowych i poświadczanie nieprawdy w dokumentacji służbowej. Wśród pozostałych zatrzymanych osób jest m.in. likwidator szkód towarzystwa ubezpieczeniowego "Warta".

To kolejni policjanci z Pabianic i Łodzi zatrzymani w śledztwie prowadzonym przez wydział ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Okręgowej w Łodzi. W sumie zarzuty w tej sprawie, w kilku jej wątkach, przedstawiono kilkudziesięciu osobom - w tym kilkunastu policjantom.

środa, 26 kwietnia 2006
Podejrzewani o współpracę z przestępcami

żródło: GW KATOWICE [26.04.06]

Takiej sprawy na Śląsku jeszcze nie było. Prokuratura i Biuro Spraw Wewnętrznych KGP przygotowują zarzuty dla kilkunastu policjantów z Dąbrowy Górniczej. Najpierw w zamian za łapówki mieli udzielać przestępcom informacji, a potem preparowali obciążające ich fałszywe dokumenty i szantażowali. W końcu bandyci nie wytrzymali i poskarżyli się prokuraturze.

Nazwiska policjantów pojawiły się w tajnym śledztwie prowadzonym przez katowickich prokuratorów z wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną oraz oficerów Biura Spraw Wewnętrznych KGP. Dotyczy ono korupcji wśród funkcjonariuszy komendy z Dąbrowy Górniczej. Wszczęto je m.in. na podstawie zeznań zatrzymanych przestępców, którzy poskarżyli się na praktyki stróżów prawa.

- Ze względu na rozwojowy charakter sprawy nie udzielamy na ten temat żadnych informacji - powiedział wczoraj prokurator Tomasz Tadla, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Kilka dni temu zarzuty korupcji i utrudniania prowadzonych śledztw przedstawiono już zastępcy naczelnika wydziału ruchu drogowego dąbrowskiej policji oraz jednemu z tamtejszych oficerów operacyjnych. Obaj zostali aresztowani. Z informacji "Gazety" wynika, że oficerowie BSW przygotowują się do zatrzymania kilkunastu kolejnych policjantów.

- To będzie prawdziwy pogrom, który dotknie przede wszystkim pracowników wydziału ruchu drogowego - podkreśla osoba znająca kulisy sprawy.

Z ustaleń śledczych wynika, że policjanci najpierw mieli brać łapówki za ułatwienie umorzenia spraw dotyczących wypadków drogowych. Potem zaczęli współpracować z członkami półświatka, którym przekazywali informacje o planowanych przez policję akcjach, prowadzonych poszukiwaniach, ustalali też adresy ludzi, którym skradziono samochody. Za każdy "cynk" mieli dostawać od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.

Z czasem zrobili się tak pazerni, że sami zaczęli preparować teczki zawierające fikcyjne operacyjne materiały obciążające znanych policji bandytów. Byli to głównie współpracujący ze stróżami prawa informatorzy.

- Skorumpowani policjanci odwiedzali ich i pokazywali zawartość teczek. Za zniszczenie kompromitujących materiałów domagali się pieniędzy - mówi nasz informator. Sprawa wyszła na jaw, kiedy poirytowany szantażem policyjny informator poskarżył się prowadzącemu go oficerowi z komendy w Dąbrowie Górniczej. Ten od razu zawiadomił przełożonych, a ci prokuratorów.

Katowicka prokuratura bada teraz akta kilkudziesięciu prowadzonych w Dąbrowie śledztw. Po ich analizie podejmie decyzje o przedstawieniu zarzutów kolejnym policjantom.

Nieoficjalnie wiadomo, że generał Kazimierz Szwajcowski, szef śląskiej policji, zapowiedział już całkowitą wymianę kierownictwa wydziału ruchu drogowego w Dąbrowie Górniczej.

- Decyzja jeszcze nie zapadła, czekamy bowiem na materiały z prokuratury - powiedział wczoraj podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy śląskiej policji. Dodał, że komenda przywiązuje ogromną wagę do ujawniania przypadków łamania prawa przez funkcjonariuszy. - Dlatego w tej sprawie od samego początku współpracujemy z BSW i prokuraturą - podkreślił Gąska.

Więzienie za spowodowanie wypadku

źródło: RMF FM [26.04.06]

Kary 5 lat więzienia oraz 10-letniego zakazu prowadzenia pojazdów zażądał prokurator dla policjanta, oskarżonego o spowodowanie wypadku drogowego, w którym zginęła 19-letnia dziewczyna, a druga osoba została ranna.

Jak zaznaczył prokurator, oskarżony umyślnie naruszył zasady ruchu drogowego, w wyniku czego uderzył w trzy idące poboczem dziewczyny. Następnie sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia i nie udzielił pomocy ofiarom.

Do wypadku doszło 14 września 2002 roku w miejscowości Parchów.

09:22, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 kwietnia 2006
Czy policja kryła pijanego komendanta?

źródło: GW WROCŁAW [21.04.06]

Pijany komendant komisariatu Wrocław Grabiszynek wiózł samochodem mężczyznę poszukiwanego przez CBŚ. Policja po cichu odesłała komendanta na emeryturę z wysoką odprawą

Komendant Krzysztof Rutkowski miał 2,6 promila alkoholu we krwi. Gdy po naszym telefonie o sprawie dowiedział się komendant główny policji Marek Bieńkowski, wysłał do Wrocławia inspekcję. Ma ustalić, dlaczego w sprawie policjanta z Grabiszynka nie było postępowania dyscyplinarnego.

W momencie zatrzymania razem z Rutkowskim był Bogdan O. Prokuratura zarzuca mu udział w gangu, który za pieniądze ustawiał przetargi na grunty po byłych PGR-ach, pomoc we wręczaniu łapówek i płatną protekcję. Poszukiwał go CBŚ. Został zatrzymany w Wielki Piątek w Kątach Wrocławskich razem z podinspektorem Rutkowskim.

Komendant Grabiszynka 30 czerwca miał odejść na emeryturę. Prośbę o nią napisał jeszcze pod koniec marca. W Wielki Piątek policjanci widzieli go za kierownicą samochodu w towarzystwie Bogdana O. Od komendanta czuć było alkohol więc zbadali go alkomatem. Miał 0,9 promila w wydychanym powietrzu (późniejsze badanie krwi wykazało aż 2,6 promila).CBŚ natychmiast zawiadomił komendanta miejskiego policji i Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej. Następnego dnia podinspektor Rutkowski był już cywilem.

W oficjalnym komunikacie dolnośląska policja wyjaśniła, że komendant miejski Wiesław Pałaszewski zwolnił 15 kwietnia Rutkowskiego, bo stracił do niego zaufanie. Jednak komunikat policji ukazał się dopiero wczoraj, gdy we Wrocławiu była już inspekcja z Warszawy.

Jednak Rutkowski w żaden sposób nie ucierpiał. Dostanie odprawę - ok. 30 tys. zł (półroczne wynagrodzenie). W przypadku zwolnienia dyscyplinarnego straciłby te pieniądze.

Paweł Petrykowski z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej tłumaczy: - Według Komendy Miejskiej nie ma pewności, że prowadził po pijanemu. A przebywanie w towarzystwie osoby zatrzymywanej przez policję, nie stanowi podstawy do zwolnienia dyscyplinarnego.

Innego zdania jest rzecznik prasowy Komendy Głównej Zbigniew Matwiej: - Z relacji policjantów, którzy byli na miejscu ewidentnie wynika, że komendant pił alkohol i kierował samochodem w stanie nietrzeźwym.

To, że Rutkowski był pijany potwierdza prokurator Piotr Kaleciński, prowadzący śledztwo, w którym podejrzany jest Bogdan O.

Krzysztof Rutkowski zaprzecza: - Nigdzie nie zostałem zatrzymany, kto panu takich rzeczy naopowiadał? Zapytany o znajomość z Bogdanem O. odłożył słuchawkę.

Zdaniem Pawła Biedziaka, doradcy komendanta głównego policji, w tej sprawie powinno być przeprowadzone postępowanie dyscyplinarne: - Dlatego komendant Bieńkowski wysłał do Wrocławia inspekcję. Jeżeli ustali ona, że w procedurze zwalniania komendanta były nieprawidłowości wyciągniemy konsekwencje wobec winnych.

11:20, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 kwietnia 2006
Policjanci CBŚ powiadomili Komendanta...

źródło: KWP we Wrocławiu [20.04.06]

14 kwietnia 2006 r. około godziny 14.00 policjanci CBŚ powiadomili Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu, że podczas zatrzymywania jednego z podejrzanych mężczyzn do prowadzonej przez nich sprawy okazało się, że jest on w towarzystwie Komendanta Komisariatu Policji Wrocław - Grabiszynek podinsp. Krzysztofa Rutkowskiego.

Zatrzymania dokonano na terenie jednej z wrocławskich posesji. Funkcjonariusz bezpośrednio przed interwencją CBŚ spożywał alkohol. W związku z tym, że przyjechał na teren posesji samochodem, dokonano badania stanu jego trzeźwości. Pierwsze badanie wykazało 0,9 promila, natomiast drugie 0,04 promila alkoholu w organizmie. Badany oświadczył, że kierował samochodem trzeźwy, natomiast alkohol spożywał dopiero na terenie wspomnianej posesji, na co ma świadków.

Komendant Miejski Policji we Wrocławiu polecił pobrać badanemu krew i aby bezspornie ustalić, czy funkcjonariusz prowadził pojazd pod wpływem alkoholu czy też nie, skierował sprawę do prokuratury.

Wcześniej 23 marca br. Komendant komisariatu złożył raport o zwolnienie ze służby ze względu na nabycie praw emerytalnych. Miał odejść ze służby z dniem 30 czerwca br. Komendant Miejski Policji biorąc jednak pod uwagę, że funkcjonariusz opuścił miejsce pracy bez jego powiadomienia oraz z uwagi na niejasne okoliczności dotyczące przebywania w towarzystwie osoby zatrzymanej przez CBŚ oświadczył, że stracił do niego zaufanie i zwolnił go w trybie natychmiastowym z dniem 15 kwietnia br.

Jeżeli prowadzone przez prokuraturę postępowanie wykaże, że funkcjonariusza z zatrzymaną przez CBŚ osobą łączyły inne kontakty niż zwykła znajomość, również poniesie on za to odpowiedzialność karną.

15:52, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
Prokuratura bada kulisy policyjnego pościgu

źródło: IFP [20.04.06]

Czy policjant z kompanii patrolowej wyżywał się na skutych w kajdanki mężczyznach podejrzanych o kradzież - wyjaśnia Prokuratura Rejonowa Szczecin-Prawobrzeże

W tej dziwnej sprawie pewne jest tylko to, że zawiadomienie o przestępstwie złożył policjant. Według niego jego kolega wyżywał się na zatrzymanym po pościgu i skutym w kajdanki mężczyźnie, kopiąc go i wyzywając.

- Prokuratura bada tę sprawę - mówi prok. Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik prasowy szczecińskiej prokuratury okręgowej. - Postępowanie dotyczy przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza. Przesłuchujemy zarówno policjantów, jak i domniemanych pokrzywdzonych. Ci są aresztowani w innej sprawie.

11:07, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 kwietnia 2006
Raport o torturach w Polsce

źródło: INTERIA.PL [19.04.06]

Helsińska Fundacja Praw Człowieka od 2001 r. badała sprawę stosowania tortur w Polsce, idąc tropem trafiających do niej skarg i próbując odnaleźć informacje w danych służby więziennej, szpitali psychiatrycznych i policji. Wyniki opublikowano w najnowszym raporcie.

Nie sposób stwierdzić, ile przypadków takich czynów trafiło do prokuratur i sądów, ponieważ polski kodeks karny nie zawiera odpowiedniego przestępstwa, pisze "Gazeta Wyborcza".

Wytknął nam to już w 2000 r. ONZ-owski Komitet przeciwko Torturom. Od tamtego czasu prawo karne nowelizowano wielokrotnie, ale przestępstwa tortur i okrutnego albo poniżającego traktowania lub karania w nim nie umieszczono. Dzięki temu ze statystyk wynika, że takich czynów nie ma.

Analiza skarg, jakie docierają do Fundacji od 2001 r., wskazuje, że najczęściej czynów, które można określić jako tortury lub poniżające traktowanie czy karanie, dopuszczają się policjanci. Na 46 skarg na pobicia aż 41 dotyczyło policji, służby więziennej pozostałe pięć. Poniżające traktowanie: na 23 skargi 18 dotyczyło policji, pięć personelu szpitali psychiatrycznych.

Dane Centralnego Zarządu Służby Więziennej wskazują, że w wewnętrznym postępowaniu za uzasadnione uznawane jest tylko ok. 2 proc. skarg więźniów na zachowanie funkcjonariuszy (np. w 2004 r. uzasadnione było 308 z blisko 14 tys. skarg).

Chociaż w raporcie nie stwierdza się stosowania w Polsce tortur, to są sytuacje, które można określić jako poniżające lub nieludzkie traktowanie lub karanie. Sprzyja im przeludnienie w więzieniach.

Przeludnienie więzień (siedzi ok. 15,5 tys. więźniów więcej niż jest miejsc) zostało "zalegalizowane" rozporządzeniem ministra sprawiedliwości z 2000 r. To rozporządzenie zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego poprzedni rzecznik praw obywatelskich. W środę Trybunał rozpatrzy tę skargę.

wtorek, 18 kwietnia 2006
Spoliczkował nieletnich - sprawę umorzono

źródło: ONET.PL [18.04.06]

Sąd w Kaliszu umorzył we wtorek warunkowo na okres dwóch lat postępowanie wobec policjanta, któremu zarzucono spoliczkowanie dwóch chłopców. Funkcjonariusz został zobowiązany do wpłacenia 800 złotych na rzecz jednego z domów dziecka - poinformowała PAP pełnomocniczka sądu okręgowego ds. kontaktów z mediami Anna Miklas.

Do zdarzenia doszło w budynku miejscowej komendy policji w połowie września ub. roku, a o pobiciu chłopców zawiadomiły prokuraturę ich matki. Funkcjonariusz był po cywilnemu i po służbie. Prokuratura zarzuciła mu stosowanie przemocy i dwukrotne uderzenie w twarz dwóch nieletnich. Już w trakcie postępowania policjant został zawieszony w wykonywaniu obowiązków służbowych.

W śledztwie ustalono, że policjant zachowywał się agresywnie z powodu wcześniejszego pobicia przez nieznanych sprawców jego syna. "Podejrzany chciał zmusić pokrzywdzonych do podania nazwiska sprawcy pobicia syna, którego oni nie znali" - poinformował w styczniu PAP Prokurator Rejonowy w Kaliszu Maciej Antczak.

Oskarżony nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów, ale prokuratura uznała jego zeznania za niewiarygodne i zdecydowała o sformułowaniu aktu oskarżenia. Zdaniem Antczaka, zachowanie policjanta na komendzie musiało mieć "ciche przyzwolenie innych osób, znajdujących się w budynku komendy".

Pijany komendant na służbie

źródło: INTERIA.PL [18.04.06]

Ponad 1,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu miał podczas pełnienia obowiązków służbowych Komendant Powiatowy Policji w Rawie Mazowieckiej (Łódzkie).

Komendant Wojewódzki Policji w Łodzi insp. Ferdynand Skiba polecił dziś wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec szefa rawskiej policji.

Do zdarzenia doszło w przedświąteczny piątek. Według policji, anonimowy rozmówca poinformował telefonicznie, że szef policji w Rawie Mazowieckiej przebywa w jednostce w stanie wskazującym na spożycie alkoholu.

Komendant wojewódzki policji polecił sprawdzenie tej informacji inspektoratowi Biura Spraw Wewnętrznych.

Szef policjantów w Rawie Maz. został trzykrotnie przebadany alkomatem; badania potwierdziły podejrzenia - wykazały, że oficer miał od 1,7 do niemal 1,5 promila alkoholu w organizmie.

Dzisiaj Komendant Wojewódzki Policji w Łodzi zwrócił się do rawskiego starosty o opinię w sprawie odwołania komendanta ze stanowiska. Policjantowi grozić może także wydalenie ze służby.

17:50, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
Smosarski.pl - dość represji za działalność społeczną!

Popieram Anarchizm

Innovation delivered