O policyjnych prowokacjach można sporo przeczytać w gazetach i obejrzeć w telewizji. Wyrażenie to ma najczęsciej pozytywne znaczenie, gdy na przykład funkcjonariusze rozbiją szajkę bandytów. Zdarza się jednak i tak, że sami zachowują się jak przestępcy i o tym tutaj.
środa, 31 maja 2006
Ukradł dwa telefony ofiarom wypadku

źródło: ONET.PL [31.05.06]

Ze służby został zwolniony policjant z Płoniaw (Mazowieckie), który ukradł dwa telefony komórkowe, należące do osób rannych w wypadku samochodowym. Grozi mu także do pięciu lat więzienia - poinformował w środę PAP rzecznik mazowieckiej policji Tadeusz Kaczmarek.

Do wypadku doszło 14 maja, niedaleko Przasnysza. Ranne został w nim dwie osoby - kobieta i mężczyzna. Po prowadzonej na miejscu akcji okazało się, że zaginęły ich telefony komórkowe. Prowadzący śledztwo w tej sprawie policjanci ustalili, że ukradł je jeden z funkcjonariuszy - Mariusz N., który był na miejscu zdarzenia. Skradzione telefony znaleźli w jego domu.

N. przyznał się do winy, tłumacząc swoje zachowanie kleptomanią. W środę został doprowadzony do prokuratury, postawiono mu zarzut kradzieży i zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe oraz dozór policyjny.

Funkcjonariusz służył w policji od ośmiu lat.

17:13, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
Policyjne patrole z księdzem

źródło: INTERIA.PL [31.05.06]

Od czwartku na drogach powiatu stargardzkiego (Zachodniopomorskie) pojawi się nietypowy motocyklowy patrol. Obok policjanta z drogówki weźmie w nim udział ksiądz z miejscowej parafii.

- Ksiądz będzie rozmawiał z kierowcami łamiącymi przepisy i pouczał ich. Podobnie jak w roku ubiegłym ma im również wręczać obrazki ze św. Krzysztofem, patronem kierowców - powiedziała Aleksandra Pajdowska z Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie Szczecińskim.

Zaznaczyła jednak, że kierowcy łamiący przepisy nie powinni liczyć, że w obecności księdza będą traktowani przez policję łagodniej.

- Policjant wraz z ks. Krzysztofem Jęczmionką będą wspólnie ścigali piratów drogowych jeżdżących na motorach. "Umundurowanie" księdza będzie bardzo przypominało to, w którym na co dzień pełnią służbę policjanci na motocyklach. Jedynie zamiast napisu "Policja", na skórzanej kurtce oraz białym kasku księdza widnieć będzie napis "Kapelan" - powiedziała Pajdowska.

Stargardzcy policjanci już po raz drugi organizują wspólne patrole z duchownymi. Pierwsze zorganizowano w październiku ubiegłego roku, przed dniem Wszystkich Świętych.

Jak wyjaśniła Pajdowska, patrol policjanta i księdza jest odpowiedzią na "niepożądane zachowania kierowców, a zwłaszcza motocyklistów, którzy często łamią przepisy ruchu drogowego narażając życie i zdrowie własne oraz innych użytkowników dróg".

17:11, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
Pijaństwo w komendzie

źródło: RZECZPOSPOLITA [30.05.06]

Prokuratura sprawdza, czy policjanci z komendy na Pradze Południe sfałszowali służbowy grafik. Z ustaleń "Rz" wynika, że w ten sposób próbowali tuszować pijaństwo wysokich rangą funkcjonariuszy

Wniosek o zbadanie sprawy komendy rejonowej na Pradze Południe w czwartek trafił do prokuratury w Otwocku.

- Mamy zawiadomienie o podejrzeniu sfałszowania kwietniowego grafiku służbowego - mówi Hanna Tyboń, szefowa otwockiej prokuratury. Nie chce podawać szczegółów.

- Aby nikogo nie skrzywdzić - tłumaczy. - Sprawa dopiero do nas trafiła.

Gdyby prokuratura uznała, że doszło do popełnienia przestępstwa, za fałszowanie dokumentów policjantom grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Z ustaleń "Rz" wynika, że 26 kwietnia po południu trzech policjantów z sekcji prewencji, m.in. naczelnik i jego zastępca, urządzili sobie w komendzie libację. Gdy nie mieli już nic do picia, mieli zadzwonić do jednego z funkcjonariuszy z prośbą, aby przywiózł im alkohol. Policjant przyjechał, ale bez butelki. Uczestnicy spotkania mieli mieć do niego pretensje.

- Tak z gołymi rękami? - narzekali. I ponownie wysłali go do sklepu po "dostawę".

Kilka minut później do pokoju, gdzie odbywało się spotkanie przy alkoholu, zapukali policjanci z inspektoratu Komendy Stołecznej (policja w policji - red.).

- Nie mogli dostać się do środka, bo drzwi były zabarykadowane - opowiada policjant. Gdy w końcu udało im się wejść, poczuli zapach alkoholu, ale butelki były już schowane.

Na miejsce przyjechał szef południowopraskiej komendy podinsp. Władysław Błażuk. Kilka razy przeprowadzono badanie alkomatem i okazało się, że naczelnik sekcji prewencji Sebastian S. miał ok. 2 promili alkoholu.

- Pozostali dwaj byli trzeźwi - twierdził wczoraj w rozmowie z "Rz" komendant Błażuk. Jednak z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że nie sprawdzono ich trzeźwości z pomocą alkomatu, bo... byli po służbie.

Po wytrzeźwieniu naczelnik S. oznajmił, że feralnego dnia wcale nie był na służbie, bo miał wolne. Dowodem na to miał być grafik służby. Funkcjonariusze z inspektoratu nie zabrali tego dokumentu w dniu tzw. nalotu. Pojawili się po niego w komendzie dopiero następnego dnia.
Ktoś musi pracować

Policjanci z inspektoratu przesłuchali kilkunastu mundurowych z południowopraskiej komendy, zbadali grafik dyżurów i doszli do wniosku, że mógł być sfałszowany. Z ustaleń "Rz" wynika, że podejrzenia o dokonanie zmian prowadzą do jednego z szefów południowopraskiej komendy.

Komendant rejonowy zawiesił w czynnościach służbowych naczelnika S., z którym wczoraj nie udało nam się z nim skontaktować.

- Złożył raport o zwolnienie ze służby. Ale nie zgodziłem się, aby odszedł, dopóki będzie się przeciwko niemu toczyło postępowanie dyscyplinarne - tłumaczy komendant Władysław Błażuk.

Postępowanie wszczęto także wobec dwóch pozostałych funkcjonariuszy, którzy pili alkohol w komendzie. - Ale nie zostali zawieszeni. Dlaczego? Ktoś musi pracować - tłumaczy komendant Błażuk.

Z ustawy o policji wynika, że naruszenie dyscypliny służbowej ma miejsce m.in. wtedy, gdy dochodzi do spożywania alkoholu w obiektach policji, nawet w garażach. -W każdym przypadku wszczynane jest postępowanie dyscyplinarne. Najostrzejszą karą, jaka może być wymierzona, jest wydalenie ze służby - informuje Grażyna Puchalska z zespołu prasowego Komendy Głównej Policji.

- Nie toleruję picia alkoholu w pracy, dla takich osób nie ma u nas miejsca - ocenia podinsp. Jacek Kędziora, szef stołecznej policji.

W poprzednim roku w całej Polsce prowadzono 4924 postępowania dyscyplinarne, 249 dotyczyło naruszenia regulaminu policyjnego pod wpływem alkoholu.

11:07, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 maja 2006
Brat policjantki pod specjalną ochroną

źródło: GW WROCŁAW [30.05.06]

Dwaj wrocławscy biznesmeni oskarżają policję o bezzasadne aresztowanie z podpuszczenia policjantki, która w ten sposób miała załatwić z nimi prywatne porachunki.

Wersja biznesmenów, Tomasza Sataleckiego i Dariusza Popowicza: Michał W. od dłuższego czasu był im winny pieniądze. Przedsiębiorcy mają wyrok sądowy potwierdzający ten fakt. Przed kilkoma tygodniami postanowili odzyskać dług. Złożyli więc wizytę Michałowi W. Nie zostali jednak wpuszczeni do jego mieszkania. Siostra i rodzice dłużnika powiedzieli im z balkonu, że W. tam nie mieszka. Jednak biznesmeni wiedzieli, że często w tym domu bywa, więc nalegali na umożliwienie im z nim kontaktu. Przyznają, że rozmowa miała emocjonalny charakter, czyli doszło do mocnej pyskówki. Nic jednak nie wskórali, więc - jak mówią - wrócili spokojnie do domu. Ale jeszcze tego samego dnia do Tomasza Sataleckiego przyjechała policja. Wśród funkcjonariuszy była siostra dłużnika, którą pamiętał ze sceny balkonowej. Okazało się, że jest ona policjantką w komendzie miejskiej. Ekipa zwinęła Sataleckiego na komisariat przy Jaworowej.

Tomasz Satalecki: - Zgodziłem się pojechać, żeby wyjaśnić sprawę. Ta policjantka oskarżała nas bowiem o niestworzone rzeczy, twierdziła, że groziliśmy jej podpaleniem domu i wymordowaniem rodziny. Wyglądało na to, że do sprawy brata zaangażowała swoich kolegów z komendy. Rozmawiała z nimi bardzo swobodnie, a oni zwracali się do niej per "młoda".

Satelecki o swojej sytuacji zawiadomił Popowicza. Ten natychmiast pojechał na Jaworową: - Myślałem, że wyjaśnimy sprawę i szybko wrócę do domu - opowiada.

Jego kalkulacje były złudne. Obaj panowie wylądowali w areszcie za artykułowanie gróźb karalnych, tylko nie wiadomo, wobec kogo, bo w protokole z zatrzymania nie ma o tym informacji. Nigdy wcześniej nic takiego ich nie spotkało, nigdy nie byli notowani za jakąkolwiek przemoc. - Byliśmy oburzeni - na samo wspomnienie tej historii Satalecki się denerwuje.

Obaj twierdzą, że po 14 godzinach przetrzymywania ich w celi policjanci złożyli im propozycję: - Powiedzieli, że nas wypuszczą, jeśli nie napiszemy skargi na zasadność zatrzymania.

Wprawdzie podpisali takie zobowiązanie, żeby wyjść na wolność, ale że było złożone pod przymusem, nie zamierzali go respektować i w połowie kwietnia wnieśli na policjantów skargę, że ci zatrzymali ich bezpodstawnie i dodatkowo na policjantkę, że działając z pobudek prywatnych, nadużyła funkcji.

Miesiąc po wniesieniu skargi przedsiębiorcy otrzymali z policji odpowiedź, że postępowanie zostało przedłużone do 12 czerwca.

Także ja zapytałem komendę wojewódzką o sprawę Sateleckiego, Popowicza i dzielnej siostry-funkcjonariuszki oraz o to, dlaczego wyjaśnianie tej historii zajmuje aż tyle czasu. Pytałem tydzień temu.

Wersja policji: Na razie milczenie.

08:42, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 maja 2006
Kolejny śląski policjant podejrzany o korupcję

źródło: ONET.PL [29.05.06]

Prokuratura Okręgowa w Opolu postawiła zarzut korupcji policjantowi z katowickiej drogówki. Ma to związek ze śledztwem, w którym w kwietniu aresztowano policjantów z Tarnowskich Gór i Radzionkowa - powiedziała rzeczniczka prokuratury, Lidia Sieradzka.

"Zarzut przyjęcia łapówki postawiliśmy Dariuszowi Ch. - funkcjonariuszowi wydziału ruchu drogowego komendy wojewódzkiej policji w Katowicach" - oświadczyła rzecznik. Dodała, że zarzut dotyczy okresu, w którym policjant pracował w Tarnowskich Górach, skąd pochodzi 4 innych funkcjonariuszy zatrzymanych w kwietniu w zw. z prowadzoną przez opolską prokuraturę sprawą.

"Sprawa, którą bada nasz wydział d.s. przestępczości zorganizowanej obejmuje szeroki wachlarz przestępstw - takich jak wymuszanie haraczy, przyjmowanie i wręczanie łapówek, tuszowanie przestępstw i wykroczeń, oraz pomoc w unikaniu odpowiedzialności karnej - popełnianych m.in. przez byłych i obecnych policjantów.

W pierwszym etapie sprawy - w kwietniu - zarzuty postawiono 8 osobom, w tym 4 policjantom. Dwaj z nich do dziś przebywają w areszcie. "Teraz zarzut przyjęcia 1400 zł łapówki postawiliśmy Dariuszowi Ch., policjantowi z katowickiej drogówki. Za te pieniądze miał pomóc pijanemu sprawcy kolizji zatuszować okoliczności zdarzenia" - relacjonowała Sieradzka.

W sprawie korupcji w śląskiej policji podejrzani są też b. funkcjonariusze - w tym policjant dyscyplinarnie wydalony ze służby za jazdę samochodem po pijanemu. Podejrzanym policjantom grożą kary do 10 lat więzienia.

Sieradzka podkreśliła, że wszyscy czynni funkcjonariusze podejrzani w sprawie zostali po przedstawieniu im zarzutów zawieszeni w czynnościach służbowych. Prokuratura nie wyklucza, że zarzuty zostaną postawione kolejnym osobom.

Policjant straci pracę za jazdę po pijanemu

źródło: RZECZPOSPOLITA [29.05.06]

Do dwóch lat pozbawienia wolności grozi 47- letniemu policjantowi z Bartoszyc, który jechał po pijanemu samochodem. Funkcjonariusz, który nie chciał poddać się badaniu alkomatem, straci pracę.W czwartek na drodze między Sępopolem a Bartoszycami straż graniczna zatrzymała kierowcę volkswagena Ireneusza K. Jego zachowanie wskazywało na to, że znajduje się pod wpływem alkoholu. Mężczyzna nie poddał się jednak badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu, dlatego pobrano od niego krew do badań. 47- letni sierżant z bartoszyckiej dochodzeniówki, który nie był w tym czasie na służbie, jechał prywatnym samochodem.

19:40, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 maja 2006
Komendant się zasiedział

źródło: GW TRÓJMIASTO [26.05.06]

Były komendant słupskiej policji nie chce oddać mieszkania komunalnego, które sześć lat temu wynajęły mu władze miasta

Waldemar Fuchs przyjechał do Słupska w 2000 roku. Na czas sprawowania funkcji szefa miejscowej policji otrzymał do dyspozycji 70-metrowe mieszkanie przy ul. Szymanowskiego (czynsz płacił z własnej kieszeni). W połowie maja został odwołany. Lokalu nie opuścił i zapowiada, że tego nie zrobi. - Nie mam innego mieszkania. Mam z żoną i córką zamieszkać pod mostem? - pyta.

Z uzyskanych przez "Gazetę" informacji wynika, że Waldemar Fuchs miał mieszkanie w Koronowie (ok. 20 km za Bydgoszczą), ale lokal przepisał na syna.

Rzecznik słupskiego magistratu Mariusz Smoliński poinformował nas, że sprawa mieszkania zostanie "załatwiona w sposób cywilizowany". - Prezydent Maciej Kobyliński nie wyrzuci byłego komendanta na ulicę. Pozwoli mu wykupić służbowe mieszkanie od miasta - mówi Smoliński.

Zdaniem słupskich radnych prezydent zamierza złamać prawo. - Nie można sprzedać tego lokalu bez zmiany uchwały Rady Miasta, bo jest na liście tzw. dwunastu lokali funkcyjnych i prezydent sam nie może tego zmienić - mówi mecenas Anna Bogucka-Skowrońska, była senator i przewodnicząca Rady Miasta Słupska.

Z kolei Mirosław Pająk chce zapytać prezydenta, "czy zamierza brnąć w korupcyjny układ".

Aktualny szef słupskiej policji Krzysztof Zgłobicki od dwóch tygodni mieszka w służbowym mieszkaniu... straży pożarnej. - Żeby zminimalizować koszty niedługo wynajmę mieszkanie na wolnym rynku. Płacić będzie za nie policja - powiedział nam komendant Zgłobicki.

10:06, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
Kolejna uczelnia pod nadzorem policji

źródło: KWP WROCŁAW [24.05.06]

24 maja 2006 r. w siedzibie Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu podpisane zostało porozumienie pomiędzy Komendantem Wojewódzkim Policji nadinsp. Andrzejem Matejukiem a Rektorem Akademii Medycznej prof. dr hab. Ryszardem Andrzejakiem w sprawie przeciwdziałania narkomanii, zagrożeniom terrorystycznym oraz wszelkim formom łamania prawa karnego na terenie Akademii Medycznej we Wrocławiu oraz jej ośrodków zamiejscowych.

Porozumienie ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa na terenie uczelni, szybkiej wymiany informacji i podniesienie świadomości prawnej społeczności akademickiej o działaniach policji.

Jest to kolejna uczelnia, z którą dolnośląska policja podpisała takie porozumienie. Określa ono zasady oraz formy współdziałania policji i kierownictwa uczelni w sytuacjach m.in. bezpośredniego zagrożenia życia, katastrofy czy uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa.

W ramach porozumienia policjanci przeprowadzą również szereg spotkań edukacyjno - prewencyjnych ze studentami. Wśród omawianych tematów, policjanci zwrócą uwagę na zagadnienia dotyczące przestępczości komputerowej, praw autorskich, hakerstwa, kradzieży, terroryzmu, narkomanii i picia alkoholu w miejscach publicznych.

Spotkania te mają na celu uświadomienie młodzieży, co jest przestępstwem i jak się przed nim uchronić.

09:49, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 maja 2006
26 maja dniem wolnym dla policjantów

źródło: IFP [24.05.06]

Komendant Główny Policji Marek Bieńkowski w dniu wczorajszym, ogłosił dzień 26 maja 2006r dniem wolnym od służby dla policjantów. Decyzja ta została podyktowana potrzebą umożliwienia policjantom właściwego przeżywania pielgrzymki Ojca Świętego Benedykta XVI do Polski.

22:12, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
Śląsk: Były wiceszef policji z zarzutami

źródło: RMF FM [24.05.06]

Nie dopełnił obowiązku służbowego, bo nie poinformował, że jego znajomy wziął łapówkę - to zarzut wobec byłego wiceszefa śląskiej policji. Mirosław C. jest kolejnym - po gen. Mieczysławie Kluku - wysokim rangą oskarżonym policjantem ze Śląska.

Akt oskarżenia skierowała do sądu prokuratura w Gliwicach. Sprawa dotyczy oszustw przy przyjęciach do pracy nowych policjantów. Prokuratorzy ustalili, że Mirosław C. wiedział o łapówce w wysokości 7,5 tysiąca złotych wręczonej w zamian za przyjęcie w szeregi policyjne jednego z mieszkańców Częstochowy.

Pieniądze trafiły do dwóch osób. Spotkały się one nawet z zatrzymanym inspektorem, Mirosław C. miał jednak odmówić pomocy. Potem o korupcyjnej propozycji dowiedział się od osoby wręczającej pieniądze. Całą wiedzę zatrzymał jednak dla siebie. Prokuratura o sprawie dowiedziała się, gdy zawiadomił ją niedoszły policjant.

Za niedopełnienie obowiązków Mirosławowi C. grozi do 3 lat więzienia. Od roku mężczyzna jest na emeryturze. Był uważany za prawą rękę szefa śląskiej policji, generała Mieczysława Kluka, oskarżonego o korupcję w sprawie mafii paliwowej.

13:06, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
Smosarski.pl - dość represji za działalność społeczną!

Popieram Anarchizm

Innovation delivered