O policyjnych prowokacjach można sporo przeczytać w gazetach i obejrzeć w telewizji. Wyrażenie to ma najczęsciej pozytywne znaczenie, gdy na przykład funkcjonariusze rozbiją szajkę bandytów. Zdarza się jednak i tak, że sami zachowują się jak przestępcy i o tym tutaj.
środa, 28 czerwca 2006
Łapówkarze z drogówki

źródło: KWP WROCŁAW [28.06.06]

27 czerwca br. w godzinach południowych policjanci wrocławskiego Biura Spraw Wewnętrznych kontrolując sposób pełnienia służby przez policjantów ruchu drogowego na autostradzie A-4, dokonali zatrzymania 2 funkcjonariuszy Wydziału Ruchu Drogowego KWP we Wrocławiu. Funkcjonariusze w wieku 30 i 34 lat (obaj 10 lat służby) podejrzewani są o przyjęcie korzyści majątkowej w kwocie 100 zł, w zamian za odstąpienie od ukarania za popełnione wykroczenie drogowe.

Materiały przekazano do Prokuratury Rejonowej.

Podjęto czynności zmierzające do natychmiastowego zwolnienia dyscyplinarnego zatrzymanych funkcjonariuszy.

poniedziałek, 26 czerwca 2006
Oskarżeni o pobicie działacza sportowego

źródło: ONET.PL [26.06.06]

Dwaj policjanci z Komendy Miejskiej Policji zostali oskarżeni o przekroczenie uprawnień i udział w pobiciu działacza sportowego przy zatrzymywaniu uczestników burd, do których doszło w czasie i po III-ligowym meczu w Lublinie we wrześniu ub. roku.
Policjanci nie przyznają się do winy.

Jak poinformował w poniedziałek zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie Andrzej Lepieszko, akt oskarżenia przeciwko nim został skierowany do Sądu Rejonowego w Lublinie.

Oskarżeni policjanci - 28-letni Sebastian C. oraz 29-letni Robert G. - uczestniczyli w zabezpieczaniu meczu Motoru Lublin z Avią Świdnik. Prokurator zarzuca im przekroczenie uprawnień podczas zatrzymania działacza społecznego klubu sportowego Motor Lublin, Wojciecha P. Według aktu oskarżenia, policjanci bili go pięścią w brzuch, pałką oraz kopali po całym ciele. Wojciech P. doznał m.in. złamania żebra. Funkcjonariusze mieli też grozić mu zabójstwem.

Ponadto Sebastianowi C. zarzucono, że w trakcie zatrzymywania zniszczył telefon komórkowy działacza. Robertowi G. prokuratura zarzuca poświadczenie nieprawdy w protokole zatrzymania. Policjant - wbrew temu, co napisał w dokumencie - nie poinformował zatrzymanego o jego prawach m.in. do kontaktu z adwokatem i zawiadomienia rodziny o zatrzymaniu.

Funkcjonariusze nie przyznają się do winy. Sebastian C. powiedział, że nie brał udziału w zatrzymaniu Wojciecha P. i został wskazany omyłkowo, natomiast Robert G. zaprzecza jakoby bił zatrzymanego. Obu grozi do pięciu lat więzienia.

Po wszczęciu śledztwa w ich sprawie, policjanci byli zawieszeni w czynnościach służbowych przez okres około miesiąca. "Zostali przywróceni do pracy i obecnie normalnie pełnią służbę" - poinformowała Agnieszka Kwiatkowska z biura prasowego policji w Lublinie.

Podczas burd wywołanych przez kibiców w Lublinie w czasie i po meczu piłkarskim Motor Lublin - Avia Świdnik rannych zostało sześciu policjantów i jedenastu pracowników ochrony. Kibice rzucali w nich płytami chodnikowymi, deskami i metalowymi rurami. Chuligani demolowali stojące wokół stadionu samochody, zniszczyli policyjnego poloneza, palili opony.

Policja użyła broni gładkolufowej i armatek wodnych. Zatrzymano w sumie 39 osób, w tym 11 nieletnich - ich sprawą zajmuje się Sąd Rodzinny i Nieletnich.

W maju prokuratura oskarżyła 28 kibiców - w wieku od 17 do 58 lat - o napaść na funkcjonariuszy policji i pracowników ochrony oraz zniszczenie mienia. Większość oskarżonych to ludzie młodzi. Grozi im kara do 10 lat więzienia.

Policjant podejrzany o pobicia

źródło: RMF FM [26.06.06]

W Częstochowie zatrzymano policjanta podejrzanego o pobicia. Mężczyzna został aresztowany na 3 miesiące. Grozi mu kara nawet 8 lat więzienia.

Katowiccy policjanci nie chcą wypowiadać się na temat oskarżeń wobec kolegi. Potwierdzają jedynie, że ich kolega z komisariatu w Częstochowie został zatrzymany.

O szczegółach mówił prokurator: chodzi o dwa pobicia, do których doszło prawie rok temu w dyskotekach w jednej z miejscowości pod Częstochową. Policjant z kilkoma innymi osobami pobił mężczyznę. Ofiarę wożono w bagażniku samochodu, straszono pistoletem i kilkakrotnie uderzono policyjną pałką. Kilka miesięcy później doszło do kolejnego pobicia - tym razem skończyło się na rękoczynach i wyrzuceniu poszkodowanego mężczyzny z dyskoteki. Trzeba zaznaczyć, że policjant do dyskoteki chodził prywatne, już po służbie.

Poza samym pobiciem zarzuty wobec policjanta dotyczą także gróźb. Takie - zdaniem prokuratora bardzo realne - ostrzeżenia usłyszała znajoma policjanta.

sobota, 24 czerwca 2006
Korupcja w CBŚ

źródło: INTERIA.PL [23.06.06]

Naczelnika wydziału ekonomicznego łódzkiego Centralnego Biura Śledczego zatrzymali funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. 43-letni Grzegorz M. jest podejrzewany o korupcję.

Jak poinformowała Grażyna Puchalska z wydziału prasowego KGP, kilka miesięcy temu policjanci z BSW uzyskali informacje, z których wynikało, że jeden z pracowników łódzkiego CBŚ mógł przyjąć łapówkę. Sprawa dotyczyła okresu od 2001 do 2002 r.

Jak wyjaśniła, sprawą zajmuje się prokuratura okręgowa w Łodzi. Grzegorz M. jest podejrzewany o to, że przyjął łapówkę w zamian za decyzje, jakie podjął w sprawie dotyczącej wyłudzeń towarów.

Funkcjonariusz był w stopniu młodszego inspektora, służył w policji od 22 lat.

Tupet byłego gliniarza

źródło: INTERIA.PL [24.06.06]

Policjant z Dębicy Robert K., został zatrzymany za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Miał 2,51 promila.

Z tego powodu odebrano mu prawo jazdy. Jak czytamy w "Gazecie Krakowskiej" Robert K. złożył jednak w rzeszowskim Sądzie Okręgowym zażalenie. Domaga się zwrotu dokumentu.

W kwietniową noc Robert K. w swoim nieoświetlonym punto wypadł z podporządkowanej ulicy na główną i omal nie zderzył się z kierującym renault Pawłem K. z Bobrowej. Kiedy pojazdy się zatrzymały, kierowca renault wyskoczył z samochodu, podbiegł do punto; od kierowcy poczuł alkohol.

"I tak nic nie możesz mi zrobić, bo jestem policjantem" - usłyszał od nietrzeźwego mężczyzny.

Mimo to wezwał policję. Ku zaskoczeniu Pawła K. przybyli na miejsce funkcjonariusze serdecznie przywitali się z nietrzeźwym kolegą po fachu, a ten z wściekłości zaczął gonić Pawła K. dookoła samochodu. Policjanci interweniowali dopiero na prośbę ofiary - relacjonuje dziennik.

W końcu przybyli na miejsce zdarzenia policjanci do radiowozu - zamiast pijanego kierowcy, zaprosili Pawła K. i podróżujących z nim dwóch kolegów. W radiowozie po raz pierwszy zaczęli przekonywać całą trójkę, by zaniechała interwencji formalnych; drugi raz namawiali do tego mężczyzn już w budynku dębickiej komendy policji.

Naciski policjantów - jak pisze "Gazeta Krakowska" - okazały się bezskuteczne. Paweł K. wraz z kolegami złożyli formalną skargę na Roberta K. oraz policjantów, którzy brali udział w interwencji.

Robert K., po 15 latach służby, od 31 maja decyzją zwierzchników nie jest już policjantem. Przeciwko jego opieszałym kolegom prowadzone są czynności wyjaśniające. Dębicka Prokuratura Rejonowa obie sprawy przekazała innej, by uniknąć posądzeń o brak obiektywizmu - wyjaśnia dziennik.

10:27, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 czerwca 2006
Nieprawidłowości w zamówieniach publicznych

źródło: RZECZPOSPOLITA [22.06.06]

Marek Bieńkowski, komendant główny policji powiedział, że w policji trwa sprawdzanie 'różnego rodzaju zamówień publicznych'. Dodał, że część z nich budzi podobne wątpliwości jak zakończona doniesieniem do prokuratury sprawa przetargu na samochody terenowe. Komendant nie wykluczył, że w KGP mogła działać grupa osób: funkcjonariuszy wyższych rangą i pracowników logistyki, którzy dopuścili się nieprawidłowości podczas przetargów. Dodał, że chodzi grupę osób, które wykorzystując zależność służbową, zmuszała niższych rangą funkcjonariuszy m.in. do potwierdzania nieprawdy.

19:41, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
Przestępcza grupa w Komendzie Głównej Policji

źródło: RMF FM [22.06.06]

W Komendzie Głównej Policji przez lata działała zorganizowana grupa przestępcza - ujawnia RMF FM. Namierzyli ją sami policjanci, śledztwo zlecił komendant główny. Udało się wykryć błędy przy zakupie ponad 100 rumuńskich radiowozów ARO.

W sprawę zamieszanych jest kilku funkcjonariuszy, którzy narazili Skarb Państwa na kilka milionów złotych strat. RMF dotarł do ustaleń kontroli, z której wynika, że przetarg na samochody był ustawiony. Jak ustaliliśmy, zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożył już komendant główny policji generał Marek Bieńkowski.

Szef policji powiedział RMF, że poznano już sposób działania grupy: Mechanizm był taki, iż za z góry ustaloną cenę miano kupić określony produkt. Procedura była jedynie formalnością, która miała uwiarygodnić wcześniej podjętą decyzję. Mówiąc wprost, w oparciu o kryteria, które wcześniej dobrano do tego przetargu żadna inna firma nie mogła wygrać - mówi gen. Bieńkowski. Wg naszych informacji, w doniesieniu do prokuratury pada 5 nazwisk - wysokich oficerów KWP. Część z tych osób wciąż pracuje w policji, ale jak zapewnia Bieńkowski, już niedługo. Zamieszanych w sprawę może być jednak więcej policjantów, mówi się nawet o kilkunastu osobach.

Za przetagiem stał m.in. ówczesny zastępca szefa policji, gen. Zbigniew Chwaliński, który trzy lata temu odszedł ze służby. W 2004 roku jego nazwisko było wymieniane przy nieprawidłowościach wokół zakupu przez policję volkswagenów.Ptzetarg wygrała go firma Kulczyk Tradex, a Chwaliński przez rok "testował" luksusowego volkswagena, którego potem kupił po znacznie obniżonej cenie.

10:20, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 czerwca 2006
Policjanci skazani za gwałt

źródło: IAR [20.06.06]

Olsztyński sąd skazał na 4 i pół roku więzienia dwóch policjantów oskarżonych o gwałt i wymuszanie zeznań. Trzy lata temu Jacek B i Jacek J zgwałcili 18-letnią turystkę. Obaj oskarżeni pracowali wówczas w Komendzie Powiatowej Policji w Węgorzewie. Przed sądem odpowiadali też za wymuszanie zeznań na mężczyznach zatrzymanych za kradzieże. Funkcjonariusze mieli ich bić podczas przesłuchań. Obaj odpowiadający z wolnej stopy mężczyźni nie przyszli na ogłoszenie wyroku. Jeden z nich nadal pracuje w policji, drugi zwolnił się ze służby w zeszłym roku.

21:53, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
Policja dyskryminowała

źródło: INTERIA.PL [20.06.06]

Sąd Okręgowy w Legnicy uznał we wtorek, że w komendzie powiatowej policji w Głogowie (Dolnośląskie) doszło do dyskryminacji w zatrudnieniu niepełnosprawnego cywilnego pracownika tej jednostki. Tym samym sąd zmienił wyrok sądu niższej w Głogowie.

Zbigniew Maciejewski, uważając, że to z powodu swojej niepełnosprawności został pominięty w konkursie na wyższe stanowisko, pozwał policję zarzucając swoim pracodawcom dyskryminację. W sądzie pierwszej instancji przegrał sprawę, ale od niekorzystnego wyroku złożył apelację.

Rozpatrując ją sąd okręgowy stwierdził wprawdzie, że podnoszone w odwołaniu powoda kwestie nie zasługują w większości na uznanie, uznał jednak, że sąd rejonowy w pierwszym wyroku nie miał racji orzekając, że do dyskryminacji nie doszło.

Jednocześnie zamiast 13 tys. zł odszkodowania, którego domagał się dyskryminowany Zbigniew Maciejewski, sąd okręgowy przyznał mu odszkodowanie w wysokości najniższego wynagrodzenia, czyli 899 zł.

Sędzia Krzysztof Główczyński wyjaśnił, że Sąd Rejonowy w Głogowie badając sprawę "poczynił prawidłowe ustalenia, ale wyciągnął błędne wnioski". Według Główczyńskiego, w trakcie konkursu doszło "do naruszenia zasady równego traktowania w zatrudnieniu".

- Pierwotną rzeczywistą przyczyną skreślenia oferty powoda z listy oferentów była jego niepełnosprawność - podkreślił sędzia. Dodał, że wprawdzie ustawa nakłada na pracodawcę ograniczenia przy zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, ale jest także ustawowa możliwość ich uchylenia z woli osoby niepełnosprawnej.

Badając kwestię odszkodowania, sąd uznał, że powód nie udowodnił wystarczająco, z czego miała wynikać poniesiona przez niego szkoda i dlaczego domaga się zadośćuczynienia w wysokości 13 tysięcy złotych. Dlatego przyznano mu od komendy powiatowej policji w Głogowie kwotę 899 zł.

Reprezentujący pozwaną komendę, Andrzej Bręczewski powiedział, że stwierdzona dyskryminacja to "przypadek jednostkowy". Ocenił pozew Maciejewskiego przeciw pracodawcy jako "niewdzięczność z jego strony". - Cały przebieg jego pracy w komendzie świadczy o zupełnie czym innym. Był otoczony opieką, gdy tego potrzebował np. ze względu na stan zdrowia - powiedział Bręczewski.

Sam Maciejewski był bardzo zadowolony z orzeczenia sądu, tym bardziej że do końca, zanim jeszcze usłyszał wyrok, nie wierzył, że może wygrać z policją. - Kwestie finansowe są dla mnie drugorzędne, najważniejsze, że uznano moje racje - powiedział. Dodał, że nie zamierza dłużej pracować w policji i jest obecnie na etapie poszukiwania nowej pracy.

Maciejewski, który od 10 lat pracuje jako informatyk w policji, ma orzeczony umiarkowany stopień niepełnosprawności. Z powodu wszczepionej w biodrze endoprotezy lekko utyka.

Powoda wspierała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Jej przedstawicielka, Dominika Bychawska, powiedziała wcześniej, że spraw o dyskryminację w pracy z powodu niepełnosprawności nie ma w polskich sądach wiele, a sprawa z Głogowa jest pilotażowa i traktowana przez fundację jak sprawa o charakterze precedensowym.

Reprezentujący Maciejewskiego, Jarosław Peda argumentował, że sprawa jest przykładem jawnej dyskryminacji, o czym świadczyła odpowiedź na zapytanie jego klienta, dlaczego w pierwszym etapie odrzucono jego ofertę. Odpisano mu "że konkurs nie przewiduje udziału w nim osób niepełnosprawnych".

8 lutego Sąd Rejonowy w Głogowie odrzucił pozew Maciejewskiego, uznając wówczas, że w tym przypadku nie było dyskryminacji. W uzasadnieniu stwierdzono, że komenda szukała na obsadzane stanowisko osoby na pełny etat, czyli pracującej w pełnym wymiarze czasu pracy (8 godzin dziennie, 40 tygodniowo), a Maciejewski tego wymogu nie spełniał, gdyż przepisy przewidują dla niepełnosprawnych krótszy czas pracy. Ustawa stanowi bowiem, że niepełnosprawny może przepracować w tygodniu tylko 35 godzin, czyli 7 godzin dziennie.

Zdaniem sądu rejonowego jeżeli powód chciał zrezygnować z tego przywileju i pracować w pełnym wymiarze, to jego obowiązkiem, było dostarczyć zaświadczenie od lekarza dopuszczające go do pracy w wymiarze 40 godzin tygodniowo, a takiego zaświadczenia do swojej oferty nie dołączył. Według sądu, skoro powód nie przedstawił dokumentu, że mógłby pracować w pełnym wymiarze oraz np. w nocy, to nie spełniał wymogów formalnych i dlatego jego oferta nie przeszła do drugiego etapu konkursu.

12:36, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 czerwca 2006
Policja ma kłopot

źródło: INTERIA.PL [19.06.06]

Czy Komendant Miejski Policji Zdzisław Stachowiak interweniował u policjantów, aby ci przedstawili zarzuty niewinnej osobie? Funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji twierdzą, że tak było - pisze "Głos Wielkopolski".

- Otrzymaliśmy takie polecenie. Sprzeciwiliśmy się, ale z obawy o utratę pracy zrobiliśmy tak, jak kazali nam przełożeni - mówią anonimowo policjanci.

Chodzi o kolizję drogową, do której doszło dwa lata temu. Uczestniczył w niej Włodzimierz Grzeszkowiak oraz Bogdan N., któremu początkowo przedstawiono zarzuty. Później, bez żadnych nowych dowodów, zarzuty wycofano. Policja winą za zdarzenie obarczyła Grzeszkowiaka. Sprawa trafiła do sądu, który w maju 2006 roku uniewinnił podejrzanego.

Teraz problem mają policjanci, którzy prowadzili to postępowanie. Sprawę zbadał bowiem Inspektorat Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu. Przedstawiciele inspektoratu dopatrzyli się nieprawidłowości.

- Inspektorat skierował wystąpienie do Komendanta Miejskiego Policji z poleceniem wyciągnięcia adekwatnych wniosków służbowych wobec policjantów - potwierdza Ewa Olkiewicz, rzecznik Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu. Komendant Stachowiak stanowczo zaprzecza, że to on nakazał swoim podwładnym przedstawić zarzuty niewinnej osobie.

Czy Włodzimierz Grzeszkowiak to ofiara nieprawidłowości w działaniu Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu? Decyzją funkcjonariuszy z pokrzywdzonego stał się nagle podejrzanym. Z przedstawionych zarzutów uniewinnił go dopiero sąd.

12:59, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Smosarski.pl - dość represji za działalność społeczną!

Popieram Anarchizm

Innovation delivered