O policyjnych prowokacjach można sporo przeczytać w gazetach i obejrzeć w telewizji. Wyrażenie to ma najczęsciej pozytywne znaczenie, gdy na przykład funkcjonariusze rozbiją szajkę bandytów. Zdarza się jednak i tak, że sami zachowują się jak przestępcy i o tym tutaj.
czwartek, 31 sierpnia 2006
Warszawa: przesłuchany w sprawie psich kup

źródło: GW [30.08.06]

Znanego rysownika "Przekroju" przesłuchała wczoraj policja. Chodzi o sprawę wtykania biało-czerwonych flag w psie kupy. - Policjant był bardzo miły, ale miał wielki pistolet - mówi Marek Raczkowski

- Było sympatycznie. Policjant był bardzo miły. Miałbym jednak prośbę do policji. Może w przyszłości do spraw artystów będzie ona wysyłać mniejszych policjantów, widziałem takich na korytarzu. Ten, który mnie przesłuchiwał, był wielki, miał ponad 1,9 m wzrostu i ogromny pistolet przy boku. Z prawdziwymi nabojami - relacjonuje swoją wizytę na komendzie Raczkowski. - To zastanawiające. Zostałem przesłuchany jako świadek w sprawie, w której sam miałem popełnić przestępstwo, i na dodatek sam na siebie doniosłem.

Marek Raczkowski trafił na komendę, ponieważ w prokuraturze toczy się dochodzenie w sprawie znieważenia flagi narodowej. Rysownik, który walczy z problemem psich kup, powiedział kilka miesięcy temu na antenie Radia TOK FM, że wetknął w psie kupy leżące na warszawskich trawnikach 70 małych chorągiewek w biało-czerwonych barwach. Trzech oburzonych słuchaczy złożyło doniesienie o popełnieniu przestępstwa.

Sprawą zajęła się wówczas Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Szefowa KRRiT Elżbieta Kruk upomniała szefową rozgłośni, by ta zwracała większą uwagę na to, co mówi się na antenie. Chodziło m.in. o to, że Jakub Janiszewski, prowadzący audycję z udziałem Raczkowskiego, nie zareagował na jego opowieść o kupach, a jedynie wybuchnął śmiechem.

KRRiT jednak nie odpuszcza i wraca do problemu flag w psich kupach.

Kilka dni temu, gdy TOK FM informowało o prokuratorskim dochodzeniu, na antenie powtórzono audycję z opowieścią Raczkowskiego, by słuchacze wiedzieli, w czym rzecz. Teraz TOK FM musi więc dostarczyć do KRRiT nagranie z powtórką audycji i przesłać swoje stanowisko w sprawie "przyczyn ponownej emisji audycji pomimo wskazania w moim [Elżbiety Kruk] piśmie z 31 maja br. na naruszenie prawa w treści audycji oraz wezwania do wyeliminowania tego rodzaju naruszeń w rozpowszechnianiu programu".

Elżbieta Kruk uważa, że na antenie doszło do propagowania działań niezgodnych z racją stanu (naruszenie art. 18 ustawy o RTV) oraz złamania ustawy o fladze narodowej uchwalonej w 1980 r.

wtorek, 29 sierpnia 2006
Kraj: mundur dyskryminuje

źródło: GAZETA PRAWNA [29.08.06]

Funkcjonariusze policji, straży pożarnej, wojska, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, służby więziennej, w zależności od miejsca pracy i płci mają zróżnicowany dostęp do uprawnień rodzicielskich przysługujących im na mocy pragmatyk zawodowych. O urlop wychowawczy nie mogą starać się policjanci-mężczyźni oraz żołnierze zawodowi (w tym również kobiety), a przysługuje on m.in. strażakom i pracownikom Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Równie absurdalny jest system przyznawania urlopów macierzyńskich. W wymienionych służbach jest to uprawnienie funkcjonariuszy-kobiet. Wyjątkiem są strażacy i pracownicy służby więziennej, którzy mogą korzystać ze wszystkich szczególnych uprawnień funkcjonariuszek przewidzianych przez prawo pracy, jeśli tylko można je zastosować w stosunku do mężczyzn.

- Jeżeli zróżnicowanie uprawnień służb mundurowych nie było zamierzone przez ustawodawcę, to jego przyczyną jest brak przystosowania pragmatyk do zmieniających się przepisów kodeksu pracy. Jeśli zaś taki był zamiar ustawodawcy, to nie widzę żadnych powodów odmiennego traktowania poszczególnych funkcjonariuszy - uważa Agnieszka Lechman-Filipiak, radca prawny z kancelarii Linklaters.

Trybunał zdecydował

Przeciwko dyskryminacji wystąpili pracownicy służb mundurowych. 29 czerwca 2006 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok (sygn. akt P 30/05) w sprawie pracownika ABW. Przełożeni odmówili mu przyznania urlopu wychowawczego, uznając, że zgodnie z art. 93 ustawy z dnia 24 maja 2002 r. o ABW i AW (Dz.U nr 74, poz. 676 z późn. zm.) przysługuje on funkcjonariuszkom jako szczególne uprawnienie kobiet wynikające z prawa pracy. Trybunał nie zgodził się z taką interpretacją przepisu. W wyroku stwierdził, że wspomniany przepis ma charakter odsyłający do kodeksu pracy, zgodnie z którym od 2004 roku urlop wychowawczy przysługuje także mężczyznom. Do redakcji GP do dziś nadchodzą pytania policjantów, czy wyrok TK dotyczy także art. 79 ustawy o policji, który, podobnie jak art. 93 ustawy o ABW, uniemożliwia przyznanie urlopu wychowawczego mężczyznom.

- Wydaje się, że w tym przypadku możliwa będzie analogia rozwiązań przyjętych przez TK w stosunku do innych służb, choć zasadą jest, że wyrok Trybunału dotyczy tylko przepisów ustawy, co do której orzekał - tłumaczy prof. Piotr Winczorek, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Według niego, w razie odmowy udzielenia urlopu wychowawczego pracownicy służb będą jednak występować do sądu, a te mogą przecież stosować konstytucję wprost.

Wątpliwości praktyków

- We wspomnianym wyroku Trybunał dokonał wykładni przepisów, zgodnie z którą w stosunku do funkcjonariuszy ABW i AW można stosować posiłkowo przepisy kodeksu pracy. Jednak zgodnie z art. 5 k.p. jego przepisy stosuje się posiłkowo w zakresie, w jakim stosunek pracy nie został uregulowany w ustawach szczególnych. Funkcjonariuszy zaś obowiązuje stosunek służbowy.

- Choć ustawa o ABW nie zakazuje posiłkowego stosowania k.p., to jednak same przepisy kodeksu określają, kiedy można go stosować - uważa Agnieszka Lechman-Filipiak. Jej zdaniem uprawnienia rodzicielskie funkcjonariuszy powinny być unormowane w pragmatykach zawodowych, a jeśli tego nie czynią, to uprawnienia takie im nie przysługują. Taka interpretacja oznaczałaby, że urlopów wychowawczych nie można udzielać nie tylko mężczyznom, ale także funkcjonariuszkom policji, bo przecież urlop ten przestał być szczególnym uprawnieniem kobiet. Policja przyznaje więc pracownicom takie urlopy bez żadnej podstawy prawnej, a jednocześnie odmawia ich udzielenia swoim funkcjonariuszom.

Komenda chce zmian

- Funkcjonariuszom-mężczyz-nom nie przyznajemy urlopów wychowawczych - mówi podkomisarz Sławomir Weremiuk z Komendy Głównej Policji. Kierownictwo policji zdaje sobie jednak sprawę, że konieczna jest nowelizacja przepisów służbowej pragmatyki pod kątem zmian dokonanych w prawie pracy. Nowelizacji ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o policji (Dz.U. z 2002 r. nr 7, poz. 58) może jednak dokonać tylko Sejm. Parlament przyjął ostatnio ustawę o CBA, która nie różnicuje uprawnień kobiet i mężczyzn, gdyż posługuje się jedynie terminem funkcjonariusz, a nie funkcjonariusz-kobieta lub mężczyzna. Dzięki temu prostemu zabiegowi legislacyjnemu wszyscy pracownicy CBA mogą korzystać zarówno z urlopów wychowawczych, jak i macierzyńskich.

Kraj: 600 złotych dziennie z łapówek

źródło: IAR [29.08.06]

Około 600 łapówek przyjmują każdej doby policjanci z polskiej drogówki - wynika z badań zleconych przez Komendę Główną Policji. Walkę z tym procederem zapowiedział na konferencji w Szczecinie generał Marek Bieńkowski.

Szef polskiej policji dodał, że najczęściej łapówki są wręczane policjantom ukrytym w pobliżu drogi przez kierowców złapanych na przekroczeniu prędkości.

Bieńkowski chce, żeby radiowozy były widoczne i każdy kierowca wiedział gdzie stoi drogówka. Dodaje, że polecono komendantom wojewódzkim, aby podawali do publicznej wiadomości w jakich punktach województwa zostaną ustawione urządzenia do pomiaru prędkości.

Policjanci będą także częściej sprawdzani przez wewnętrzne kontrole. Nieuczciwi funkcjonariusze stracą prace.

poniedziałek, 28 sierpnia 2006
Warszawa: nowy nadzorca policji z milicji

źródło: IFP [28.08.06]

Spowodował kolizję i uciekł z miejsca zdarzenia, jako policjant pracował w sztabie wyborczym Hanny Gronkiewicz-Waltz w wyborach prezydenckich, w milicji ciągnął prąd na lewo, na czym został przyłapany. Teraz Marek Surmacz, poseł PiS, będzie nadzorował pracę policji.

W kwietniu br. Marek Surmacz pędził wąską drogą między Santokiem a Gorzowem Wlkp. Nie ustąpił pierwszeństwa i lusterkiem oderwał lusterko w drugim aucie. Nawet nie zahamował, tylko jechał dalej.

Pirat uciekinier

- Mój mąż się zatrzymał, a on jechał dalej. Zaczęliśmy go gonić - mówi nam Alicja Jankowska. - W końcu po 3 kilometrach dogoniliśmy go przed skrzyżowaniem. Zajechaliśmy mu drogę. Pan poseł wyskoczył ze swojego samochodu i krzyczał, że to nie jego wina i że nie wiemy, z kim mamy do czynienia.

Jankowscy telefonem komórkowym zrobili zdjęcie tablic rejestracyjnych auta Surmacza i wezwali policję. Kiedy poseł wiedział, że bez policji się nie obędzie, wręczył Jankowskim wizytówkę i odjechał. - Był opryskliwy i brutalny - mówi Alicja Jankowska. - Pojechaliśmy do komisariatu.

To on był agresywny

- Gość był agresywny. Oni najpierw uciekali. Ten mężczyzna wyciągnął mnie prawie z samochodu - mówi Marek Surmacz. - Zawiadomiłem telefonicznie policję. Nie mówię, że to nie była moja wina. Odszkodowanie wypłacono z mojej polisy.

- Zawiadomił policję, jak był pod Poznaniem. Od miejsca zdarzenia przejechał już ponad 100 km - mówi jeden z policjantów.
Wszystko było spiskiem

Marek Surmacz w 1977 r. rozpoczął karierę w milicji. Trafił do pułkownika Lecha Kosiorowskiego, funkcjonariusza SB i szefa gorzowskiej milicji. Policjanci twierdzą, że to właśnie Kosiorowski ratował Surmacza z różnych opresji. W 1981 r. Surmacz dostał służbowe mieszkanie. Zamieszkał z kolegą.Dwa lata później energetycy podczas kontroli zauważyli, że Surmacz na lewo ciągnie prąd. Zgłosili sprawę milicji.

- Mój kolega, zresztą zomowiec, ściągnął mi tę kontrolę. Chcieli mnie skompromitować. Zresztą on ciągnął ten prąd - odrzuca zarzuty wiceminister Surmacz.

Polityczny gliniarz

W 1995 r. zaangażował się w kampanię wyborczą Hanny Gronkiewicz-Waltz. Był w jej gorzowskim sztabie wyborczym. Organizował jej konferencję. Za to został dyscyplinarnie wyrzucony z policji w 1996 r.

- Policjant musi być apolityczny. Nie może się angażować w takie działania. On się odwoływał do ministra spraw wewnętrznych, ale ten podtrzymał decyzję komendanta wojewódzkiego o wydaleniu go ze służby - powiedział nam Jerzy Stańczyk, ówczesny komendant główny.

- Wielu policjantów angażowało się wtedy w wybory - ripostuje Surmacz.

Gwoli prawdy trzeba przyznać, że Surmacz wykazał się raz heroiczną postawą. W 1983 roku był nieugięty, kiedy naczelnik wydziału kryminalnego spowodował wypadek pod wpływem alkoholu, i odebrał mu prawo jazdy. Była sprawa karna. Nie składał również fałszywych zeznań, kiedy był naciskany. Jednak później jego kariera jest pełna nagannych zachowań.

Będzie teraz ważną personą

Marek Surmacz (51 l.), poseł PiS, został wczoraj wiceministrem SWiA, odpowiedzialnym za służby mundurowe, w tym policję. Ostatnio przeprowadził przez Sejm ustawę o CBA. Wcześniej był radnym w Gorzowie Wielkopolskim. Stracił mandat w 2000 r., kiedy przegrał proces o zniesławienie z inną radną, Grażyną Wojciechowską. Był asystentem Kazimierza Marcinkiewicza i dyrektorem jego biura.

niedziela, 27 sierpnia 2006
Mazowsze: pijany policjant sprawcš wypadku

źródło: INTERIA.PL [27.08.06]

Pijany 25-letni policjant z Mikołowa w województwie śląskim spowodował w niedzielę wypadek drogowy na Mazowszu.

On i pięcioro pasażerów samochodu, którym kierował, zostali ranni - poinformował rzecznik prasowy mazowieckiej policji, nadkomisarz Tadeusz Kaczmarek.

Policjant kierował prywatnym renault megane, którym uderzył w ogrodzenie a potem w słup elektryczny w miejscowości Goszczeniewo w gminie Karniewo koło Makowa Mazowieckiego. Wszyscy jadący autem byli pod wpływem alkoholu, oprócz jednej pasażerki - 15-letniej dziewczyny.

Policjant ma ogólne potłuczenia i zadrapania. Najpoważniejszych ran doznała 15-latka, ma obrażenia głowy i kręgosłupa. Stan pozostałych trzech mężczyzn i jednej kobiety jest lżejszy. Wszyscy zostali przewiezieni do szpitala.

Policjant był dwukrotnie zbadany alkomatem. Miał we krwi ponad jeden promil alkoholu. Został zatrzymany.

- W takich przypadkach postępowanie jest jednoznaczne. Czeka go postępowanie dyscyplinarne i usunięcie ze służby - powiedział Kaczmarek. Policjant miał czteroletni staż pracy w policji.

Radom: pijany policjant wjechał w drzewo

źródło: ONET.PL [25.08.06]

Ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu wykazało badanie alkomatem policjanta z Radomia, który w gminie Mirzec (Świętokrzyskie) wjechał swoim autem w drzewo - poinformował kom. Krzysztof Skorek z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji.
Do zdarzenia doszło w czwartek. Volkswagen golf, którym kierował 26-letni starszy posterunkowy, z nieustalonych jeszcze przyczyn na łuku drogi zjechał na pobocze i uderzył w drzewo.

Policjant z obrażeniami trafił do szpitala. Pobrano mu krew do badania na zawartość alkoholu. Badanie alkomatem przeprowadzone po około czterech godzinach od wypadku wykazało, że miał ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Grozi mu kara do dwóch lat więzienia - dodał Skorek.

Mężczyzna pracował w Komendzie Miejskiej Policji w Radomiu; ma trzyletni staż pracy. Rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu nadkom. Tadeusz Kaczmarek poinformował PAP, że jeśli potwierdzą się okoliczności zdarzenia, to funkcjonariusz zostanie zwolniony z pracy.

Wrocław: sfałszował wyniki badania alkomatem

źróło: GW WROCŁAW [24.08.09]

Policjant z Kątów Wrocławskich aresztowany. Zdaniem prokuratury sfałszował wynik badania alkomatem komendanta komisariatu Wrocław-Grabiszynek, zatrzymanego, jak prowadził samochód po pijanemu. Dzięki temu komendant uniknął postępowania dyscyplinarnego.
Aresztowany aspirant Bogusław S. od maja jest policyjnym emerytem. W kwietniu pracował jeszcze jako dyżurny w komisariacie w Kątach. Właśnie w tej miejscowości, trzy dni przed Wielkanocą, policjanci z CBŚ zatrzymali komendanta z Grabiszynka Krzysztofa R. Kompletnie pijany siedział za kierownicą samochodu. Na miejscu pasażera był mężczyzna poszukiwany jako podejrzany o udział w aferze korupcyjnej.

CBŚ zawiadomił komendanta miejskiego policji we Wrocławiu. Do Kątów przyjechał jego zastępca Dariusz Przybytniowski razem z funkcjonariuszem Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej. On jako pierwszy zbadał Krzysztofa R. alkomatem. Wynik - 1,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Co znaczy, że komendant był kompletnie pijany. Dwa kolejne badania, przeprowadzane w odstępie 20 minut, wykonywał aresztowany w środę aspirant S. Wyniki różniły się bardzo. Według pierwszego badania aspiranta komendant miał tylko 0,084 promila, a według drugiego 0,06. Późniejszy wynik badania krwi wykazał, że oficer miał ponad 2,5 promila alkoholu.

Doktor Jerzy Kawecki, specjalista z medycyny sądowej, mówi, że jedynym wytłumaczeniem tak wielkiej różnicy w wynikach badań jest uszkodzenie alkomatu. Wrocławska Prokuratura Okręgowa twierdzi jednak, że było to celowe działanie funkcjonariusza z Kątów. - Zarzuciliśmy mu przekroczenie uprawnień i utrudnianie śledztwa - mówi prowadzący śledztwo prokurator Robert Łęcki.

Wicekomendant Przybytniowski zarządził zbadanie krwi Krzysztofa R. Jego wynik (2,6 promila alkoholu) znany był dzień po Wielkanocy. Ale wtedy Krzysztof R. był już na emeryturze. Komendant Miejski Wiesław Pałaszewski nie zarządził postępowania dyscyplinarnego, tylko w trybie natychmiastowym odesłał podwładnego na emeryturę z półroczną pensją jako odprawą.

Pałaszewski tłumaczy, że nie wszczynał sprawy dyscyplinarnej, bo Krzysztofa R. nie złapano na gorącym uczynku i jego wina była wątpliwa. Sam oficer z Grabiszynka przekonywał, że auto prowadził trzeźwy, a wypił już po zatrzymaniu go przez CBŚ. Tę wersję potwierdzały wyniki drugiego i trzeciego badania alkomatem. Wykazały bowiem minimalne ilości alkoholu w wydychanym powietrzu.

Zastępca komendanta miejskiego Dariusz Przybytniowski jest zaskoczony aresztowaniem policjanta z Kątów. Przekonuje, że nie zwrócił uwagi na jakiekolwiek manipulacje dokonywane przy badaniu alkomatem zatrzymanego przez CBŚ oficera. Twierdzi, że nie zna się na obsłudze alkomatu, bo nie był w tym zakresie przeszkolony. - Wyniki badań rzeczywiście wzbudziły wątpliwości, dlatego zarządziłem badania krwi - mówi.

Dąbrowa Górnicza: układ z gangsterami

źródło: RMF FM [24.08.06]

4 policjantów z Dąbrowy Górniczej zostało aresztowanych za współpracę z gangsterami. Jak się dowiedział reporter RMF, Marcin Buczek, policjanci za pieniądze mieli m. in. przekazywać informacje na temat śledztwa w sprawie łapówek za prawo jazdy, informować o policyjnych akcjach i poszukiwaniach, fałszować dokumenty.
 
Śledztwo nadal trwa, dlatego prokurator, z którym rozmawiał reporter RMF, nie ujawnia więcej szczegółów. W całej sprawie podejrzanych jest ponad 30 osób. Wśród nich jest 6 policjantów; dwóch aresztowano jeszcze wiosną, czterech właśnie teraz trafiło za kratki.
 
Ich wiedza była dla przestępców bardzo cenna, bo większość z nich pracowała w sekcji kryminalnej. Zatrzymanie było tajną akcją policyjnego biura spraw wewnętrznych. Prokuratura w Opolu bada też ewentualne związki zatrzymanych policjantów z grupą przestępcza handlująca Dąbrowie Górnicze złomem. Wszyscy aresztowani formalnie zostali zawieszeni w czynnościach.
Kielce: oskarżeni o przyjęcie łapówki

źródło: ONET.PL [23.08.06]

Dwóch byłych kieleckich policjantów oskarżyła Prokuratura Okręgowa w Kielcach o przyjęcie korzyści majątkowej - poinformował rzecznik prokuratury Dariusz Rakoczy.

Mężczyznom przedstawiono zarzut przyjęcia łapówki w kwocie 500 zł w zamian za odstąpienie od zatrzymania nietrzeźwego kierowcy. Pieniądze dostali w dwóch ratach. Po otrzymaniu drugiej raty zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. Obaj przyznali się do popełnienia tego czynu.

Jeden z funkcjonariuszy ma również zarzut przyjęcia 50 zł łapówki za odstąpienie od ukarania mandatem kierowcy, który przewoził autem więcej osób, niż to było dopuszczalne. Do tego czynu oskarżony się nie przyznał.

Oskarżonym grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Obaj nie pracują już w policji.

Policjanci pracowali w randze sierżantów sztabowych w dziale patrolowo-interwencyjnym I Komisariatu w Kielcach; mają po 39 lat. Jeden służył w policji od 15 lat, drugi - od 6.

Małopolska: "spiskowcy" w policji

źródło: INTERIA.PL [23.08.06]

Siedmiu wysokich rangą policjantów wywodzących się z Krakowa wyrzucił we wtorek szef policji Marek Bieńkowski. Nieoficjalnie "Dziennik" dowiedział się, że przyczyną dymisji był udział w spisku, który miał skompromitować ich szefa - generała Adama Rapackiego.

- Nie ma żadnych szans na powodzenie spisków w policji. Kto na to liczył, jest idiotą - mówi twardo "Dziennikowi" Bieńkowski.

Wśród wyrzuconych z policji są wysocy rangą funkcjonariusze, m.in. dyrektor biura wywiadu kryminalnego w Komendzie Głównej, szef CBŚ w Rzeszowie oraz szef wydziału kryminalnego w Krakowie.

- Stanowili część tzw. krakowskiego układu, który spiskami i intrygami próbował wpływać na politykę kadrową policji. Ostatnio dwukrotnie próbowali zniszczyć zagrażającego im Adama Rapackiego, szefa małopolskiej policji - tłumaczy wysoki rangą oficer KGP.

Rapacki, który jest legendą walki z przestępczością zorganizowaną i współtwórcą największych sukcesów CBŚ, chciał się pozbyć "krakowskiego układu" w policji. Dlatego tworzący "układ" funkcjonariusze zaczęli szukać na Rapackiego spreparowanych haków. Pomagali im w tym współpracujący z "układem" kryminaliści. Do prokuratury trafiły m.in. donosy, że Rapacki rzekomo hamuje najpoważniejsze śledztwa prowadzone w Krakowie.

09:44, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
Smosarski.pl - dość represji za działalność społeczną!

Popieram Anarchizm

Innovation delivered