O policyjnych prowokacjach można sporo przeczytać w gazetach i obejrzeć w telewizji. Wyrażenie to ma najczęsciej pozytywne znaczenie, gdy na przykład funkcjonariusze rozbiją szajkę bandytów. Zdarza się jednak i tak, że sami zachowują się jak przestępcy i o tym tutaj.
niedziela, 27 sierpnia 2006
Kielce: oskarżeni o przyjęcie łapówki

źródło: ONET.PL [23.08.06]

Dwóch byłych kieleckich policjantów oskarżyła Prokuratura Okręgowa w Kielcach o przyjęcie korzyści majątkowej - poinformował rzecznik prokuratury Dariusz Rakoczy.

Mężczyznom przedstawiono zarzut przyjęcia łapówki w kwocie 500 zł w zamian za odstąpienie od zatrzymania nietrzeźwego kierowcy. Pieniądze dostali w dwóch ratach. Po otrzymaniu drugiej raty zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. Obaj przyznali się do popełnienia tego czynu.

Jeden z funkcjonariuszy ma również zarzut przyjęcia 50 zł łapówki za odstąpienie od ukarania mandatem kierowcy, który przewoził autem więcej osób, niż to było dopuszczalne. Do tego czynu oskarżony się nie przyznał.

Oskarżonym grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Obaj nie pracują już w policji.

Policjanci pracowali w randze sierżantów sztabowych w dziale patrolowo-interwencyjnym I Komisariatu w Kielcach; mają po 39 lat. Jeden służył w policji od 15 lat, drugi - od 6.

Małopolska: "spiskowcy" w policji

źródło: INTERIA.PL [23.08.06]

Siedmiu wysokich rangą policjantów wywodzących się z Krakowa wyrzucił we wtorek szef policji Marek Bieńkowski. Nieoficjalnie "Dziennik" dowiedział się, że przyczyną dymisji był udział w spisku, który miał skompromitować ich szefa - generała Adama Rapackiego.

- Nie ma żadnych szans na powodzenie spisków w policji. Kto na to liczył, jest idiotą - mówi twardo "Dziennikowi" Bieńkowski.

Wśród wyrzuconych z policji są wysocy rangą funkcjonariusze, m.in. dyrektor biura wywiadu kryminalnego w Komendzie Głównej, szef CBŚ w Rzeszowie oraz szef wydziału kryminalnego w Krakowie.

- Stanowili część tzw. krakowskiego układu, który spiskami i intrygami próbował wpływać na politykę kadrową policji. Ostatnio dwukrotnie próbowali zniszczyć zagrażającego im Adama Rapackiego, szefa małopolskiej policji - tłumaczy wysoki rangą oficer KGP.

Rapacki, który jest legendą walki z przestępczością zorganizowaną i współtwórcą największych sukcesów CBŚ, chciał się pozbyć "krakowskiego układu" w policji. Dlatego tworzący "układ" funkcjonariusze zaczęli szukać na Rapackiego spreparowanych haków. Pomagali im w tym współpracujący z "układem" kryminaliści. Do prokuratury trafiły m.in. donosy, że Rapacki rzekomo hamuje najpoważniejsze śledztwa prowadzone w Krakowie.

09:44, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
Kraków: Zwolnienia w CBŚ

źródło: IAR [22.08.06]

Jacek P., naczelnik krakowskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego został odwołany z zajmowanego stanowiska. Powodem odwołania było wydanie pzrzestępcy pozwolenia na broń. Z tej broni przestępca zastrzelił 2 sierpnia dwie osoby w jednym z krakowskich barów, a następnie popełnił samobójstwo.

Razem z naczelnikiem pracę straciło pięciu pracowników Centralnego Biura Śledczego z Krakowa, w różnym stopniu zamieszanych w to tragiczne zdarzenie. Wszystkim funkcjonariuszom oprócz kar dyscyplinarnych grozi także odpowiedzialność karna.

Jak dowiedziała się Informacyjna Agencja Radiowa, nie jest to koniec porządków prowadzonych przez Komendanta Głównego Policji.
Stanowisko stracił dziś także szef CBŚ w Rzeszowie, do niedawna naczelnik krakowskiego CBŚ, a tym samym były przełożony zwolnionych policjantów.

Dyrektor biura komunikacji społecznej Komendy Głównej, Paweł Biedziak poinformował IAR, że pracę stracił także zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie, inspektor Kazimierz Mruk.

Zmiana na stanowisku zastępcy komendanta ma spowodować, że kadra kierownicza w krakowskim garnizonie będzie składała się z policjantów, którzy zagwarantują właściwy nadzór nad podległymi funkcjonariuszami i lepszą wykrywalność przestępstw, zwłaszcza gospodarczych.

Korupcja w Komendzie Głównej

źródło: RZECZPOSPOLITA [22.08.06]

W Komendzie Głównej Policji działała grupa funkcjonariuszy, która ustawiała przetargi tak, by wygrywały konkretne firmy. Prokuratorzy są pewni, że w taki sposób zapadła decyzja o zakupie rumuńskich samochodów terenowych Aro.

To główny wniosek ze śledztwa, które prowadzi Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku - dowiedziała się nieoficjalnie "Rzeczpospolita". Postępowanie wszczęto po złożeniu zawiadomienia przez obecnego szefa policji Marka Bieńkowskiego. Chodziło o ustawienie jednego przetargu pod warszawską spółkę Damis, która miała dostarczyć rumuńskie samochody terenowe Aro. Firma wygrała przetarg i miała dostarczyć policji 105 terenówek za 6,6 miliona złotych.

Według naszych informacji w aferę z aro jest zamieszanych co najmniej siedmiu wysokich rangą funkcjonariuszy i pracowników cywilnych logistyki i finansów KGP. Wszyscy zostali przeniesieni na inne stanowiska bądź odeszli na emerytury. Za rządów SLD za logistykę w policji odpowiadał zastępca komendanta głównego Zbigniew Chwaliński - były esbek.

Wycieczka do Rumunii

Jak ustawiono przetarg? Początkowo komenda chciała za 6,6 miliona złotych kupić 43 lepsze samochody. Jednak zmieniono zapotrzebowanie na 105 aut. Pieniądze na samochody pochodziły ze specjalnej rezerwy celowej w budżecie, która musiała być wykorzystana do końca 2004 r.

W połowie grudnia 2004 r. komenda podpisała niekorzystny dla policji aneks do umowy z Damisem (m.in. wydłużono termin dostawy samochodów). "Rz" ustaliła, że dwa tygodnie później dwóch funkcjonariuszy KGP pojechało do rumuńskiego miasta Cam-Ulung-Muscal. Tam na własne oczy mieli zobaczyć nowe radiowozy. Wycieczkę oficerom zafundował Bogdan Tomaszewski, właściciel Damisa. Tomaszewski prowadzi Jarmark Europa, jest kojarzony z lewicą.

Okazało się, że samochody nie były przystosowane do potrzeb policyjnych. Wcześniej w umowie napisano, że aro będą kompletowane w Polsce. Jednak pracownicy KGP poświadczyli w dokumentach, iż auta są gotowe, co umożliwiło przelew gotówki na konto Damisa.

Na jednym z zabezpieczonych przez śledczych dokumentów jest osobisty zapisek Chwalińskiego "Co z aro?".

Jak wykosić konkurencję

Jak ustaliła "Rz", to niejedyny przetarg ustawiony przez pracowników Komendy Głównej. Korupcyjny układ działał jeszcze w 2005 roku. Wtedy to policja szykowała między innymi przetarg na ponad 250 radiowozów dla policji drogowej, różnego typu furgony oraz auta operacyjne wyposażone w fotoradary. Do rywalizacji mogli stanąć różni producenci.

Nasi rozmówcy z KGP twierdzą, że przed przetargiem zawiązała się swoista spółdzielnia, do której weszli dilerzy kilku marek samochodów. Chcieli wyłączyć konkurentów - Skodę i Peugeota. Jak to się odbywało? - Przetarg ustawiali pracownicy logistyki - opowiada były oficer Komendy Głównej. Mieli prosty sposób. - Żeby wykosić Peugeota wpisywano, że mają to być samochody z nadwoziem typu sedan. W klasie kompaktów ta firma ma jedynie hatchbacki, więc od razu odpadała. Kolejne kruczki to rozpisanie konkretnego rozstawu osi bądź systemu wspomagającego jazdę. Pracownicy komendy robili to pod konkretne firmy, tak by konkurenci od razu odpadali z przetargu - mówi nasz informator.

---

inne artykuły w sprawie [ 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 ]

 

czwartek, 17 sierpnia 2006
Zarzuty za jazdę po pijanemu

źródło: GW WROCŁAW [17.08.06]

Były komendant komisariatu policji na wrocławskim Grabiszynku jest podejrzany o prowadzenie samochodu po pijanemu. Zarzut popełnienia przestępstwa przedstawiła mu w środę prokuratura okręgowa.

Sprawę komendanta Krzysztofa R. opisywaliśmy w "Gazecie" pod koniec kwietnia. Oficer policji został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego w Wielki Piątek po południu w Kątach Wrocławskich. Kompletnie pijany siedział za kierownicą samochodu. Na miejscu pasażera był Bogdan O., poszukiwany jako podejrzany o udział w aferze korupcyjnej. Auto stało na podwórku jego posesji.

Opisaliśmy, jak przełożeni Krzysztofa R. zatuszowali sprawę. Zamiast zwolnić go dyscyplinarnie ze służby, odesłali na emeryturę. Krzysztof R. w kilka godzin z komendanta komisariatu został policyjnym emerytem. Po naszym artykule sprawą zainteresowała się Komenda Główna Policji. Dziś toczy się postępowanie dyscyplinarne, które ma wyjaśnić zachowanie przełożonych Krzysztofa R.

Emerytowany komendant był wczoraj przesłuchiwany w prokuraturze okręgowej do późnego wieczora. W kwietniu, zaraz po zatrzymaniu, przekonywał, że auto prowadził trzeźwy, a wypił już po zatrzymaniu go przez CBŚ.

- To niemożliwe, żeby wypił w obecności naszych ludzi - przekonują policjanci z Komendy Głównej.

Dziś prokurator zadecyduje, czy zabrać prawo jazdy Krzysztofowi R.

środa, 16 sierpnia 2006
Wstrzymali nadawanie nielegalnego radia

źródło: RZECZPOSPOLITA [16.08.06]

Policja wstrzymała nadawanie radia założonego bez zezwolenia przez 20-letniego niewidomego radioamatora z gminy Biała Piska. Audycja pod nazwą 'BIT' była nadawana od początku wakacji. Można było usłyszeć piosenki na życzenie, a także pozdrowić innych słuchaczy.

niedziela, 13 sierpnia 2006
Pomagał włamywaczom

źródło: KWP WROCŁAW [10.08.06]

Policjanci Komendy Powiatowej Policji w Strzelinie rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która dokonywała licznych włamań i kradzieży na terenie powiatu strzelińskiego. Zatrzymano 8 podejrzanych. Na podstawie zebranego materiału dowodowego Sąd Rejonowy w Strzelinie zastosował wobec 5-ciu z nich środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania, a wobec 3 podejrzanych Prokurator Rejonowy w Strzelinie zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego.

Grupa działała około 2 lat. Policjanci analizując wiele informacji zaczęli stopniowo ograniczać krąg osób podejrzewanych o dokonywanie włamań. Precyzyjne działania doprowadziły do ustalenia składu osobowego całej grupy przestępczej oraz zebrania materiału dowodowego przeciwko ich działalności.

Prowadzący sprawę policjanci doszli do wniosku, że w przypadku jednego włamania do mieszkania, którego dokonał jeden z mężczyzn należących do grupy przestępczej mógł pomagać jakiś funkcjonariusz KPP w Strzelinie.

Policjanci postanowili zrobić wszystko, aby sami we własnym zakresie wykryć nieuczciwego funkcjonariusza. Przy ścisłej, bieżącej współpracy z Prokuratorem zebrali materiał dowodowy na ten temat i zatrzymali funkcjonariusza pionu prewencji (staż pracy 10 lat, stopień mł. asp.).

Po zatrzymaniu, został on doprowadzony i przekazany do dyspozycji Prokuratury. Otrzymał zarzut pomocnictwa przy dokonaniu jednego włamania.

Rozbita grupa przestępcza dokonała na przestrzeni 2 lat kilkunastu włamań. Policjanci prowadzący sprawę nie wykluczają, że zostaną udowodnione im inne czyny o charakterze przestępczym.

Zatrzymana ośmioosobowa grupa składa się z mężczyzn w wieku od 27 do 46 lat, mieszkających na terenie Strzelina i powiatu strzelińskiego.

Zatrzymano dwóch policjantów

źródło: INTERIA.PL [10.08.06]

Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji zatrzymało dwóch funkcjonariuszy - z katowickiego CBŚ i poznańskiej Komendy Wojewódzkiej Policji.

Jak wyjaśnił rzecznik szefa policji Zbigniew Matwiej, pierwszy funkcjonariusz, Andrzej W., został zatrzymany w środę na polecenie katowickiej prokuratury okręgowej. - Od 20 lat służył w policji, do czasu zatrzymania pracował w pionie ekonomicznym oddziału CBŚ w Katowicach - powiedział Matwiej.

Policja nie chce jednak, tłumacząc dobrem śledztwa, ujawniać żadnych szczegółów ani powodów zatrzymania policjanta.

Funkcjonariusz Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu został zatrzymany w czwartek, na polecenie gorzowskiej prokuratury. Jest podejrzewany m.in. o to, że przekazywał zastrzeżone informacje.

- W obu przypadkach zostały wszczęte procedury usunięcia funkcjonariuszy z szeregów policji - powiedział Matwiej.

Biuro Spraw Wewnętrznych zajmuje się wykrywaniem i przeciwdziałanie przestępczości wśród policjantów. Komendant główny policji Marek Bieńkowski jako jeden z priorytetów stojących przed polską policją wymienił właśnie zwiększenie liczby funkcjonariuszy tego biura - do końca 2006 r. do ok. 400, a w 2007 do ok. 800 osób.

11:51, jimmy11 , inne
Link Dodaj komentarz »
Policjanci pod nadzorem

źródło: INTERIA.PL [12.08.06]

Prokuratura Rejonowa w Pile przesłuchuje policjantów z poznańskiej drogówki. Chodzi o zdarzenie sprzed dwóch lat, kiedy to funkcjonariusze oskarżyli niewinną osobę o spowodowanie kolizji drogowej. Mężczyznę od zarzutów uwolnił dopiero sąd. Śledztwo zostało wszczęte po publikacji "Głosu Wielkopolskiego".

- Na razie zeznania złożył jeden policjant, do końca sierpnia chcemy przesłuchać pozostałych funkcjonariuszy, mówi Lech Forecki, zastępca prokuratora rejonowego w Pile. Wstępne wyniki postępowania będą znane na początku września.

Wątpliwości prokuratury, oprócz zachowania się policjantów, wzbudza też opinia biegłego wykonana na zlecenie Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu. Prawdopodobnie biegły, który ją wykonał także będzie musiał złożyć wyjaśnienia w tej sprawie.

Według informacji "Głosu" w sprawę mógł być zamieszany były już komendant miejski policji w Poznaniu Zdzisław Stachowiak. Tak przynajmniej sugerowali jego podwładni z KMP. Dwa dni po ukazaniu się w czerwcu br. tekstu, w którym gazeta opisała sprawę, Z. Stachowiak przeszedł na emeryturę.

Sąd aresztował policjanta z Poznania

źródło: RZECZPOSPOLITA [11.08.06]

Sąd Rejonowy w Gorzowie aresztował na trzy miesiące policjanta z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Funkcjonariusz jest podejrzany m.in. o wykorzystywanie dostępu do policyjnych baz danych celem przekazywania uzyskanych z nich informacji osobom postronnym. Chodzi m.in. o dane identyfikacyjne zabezpieczonych pojazdów czy też inne informacje związane z prowadzonymi postępowaniami. 'Policjantowi przedstawiono zarzuty przekroczenie uprawnień, ujawnienia tajemnicy służbowej oraz posiadanie amunicji bez zezwolenia. Grozi mu nawet do 10 lat więzienia'- poinformowała Jolanta Waśniowska z prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29
Smosarski.pl - dość represji za działalność społeczną!

Popieram Anarchizm

Innovation delivered